Tani hotel w Warszawie
Witam,

Nie jestem warszawiakiem.
Będę musiał przyjechać do Was na weekend i pomyślałem sobie że wszystkie
miejsca noclegowe na dworcu mogą być już zajęte ;) dlatego pytałem o
hotel.
Chodzi mi głownie o adresy a co do dokładnych cen to będę dzwonił w tej
sprawie już do konkretnego hotelu.



No dobra, świeże wieści. :)
Rozmawiałem dziś z Dzierżawcą Hotelu Bolel.
Pomiędzy mostami Poniatowskiego i Średnicowym (Kolejowym).
Tel: 628 58 83
To dwa statki, Aldona i Anita zacumowane przy Wybrzeżu Kościuszkowskim.
Fotka:
http://img460.imageshack.us/img460/5272/timg54775ai.jpg

Koszt pokoju (kabiny?) dwuosobowego to 85 zł za dobę.
Sezon rozpoczyna się gdzieś w połowie kwietnia (czyli jakby po świętach :))
i zasadniczo większość gości to turyści z zachodu.
Przewagą tego miejsca nad schroniskami jest to, że nie ma obligacji do
powrotu do nu,meru przed godziną 22 czy 22:30 :)

Dojazd z Centrum (np. Dworzec Centralny):
Każdym tramwajem lub autobusem jadącym Alejami Jerozolimskimi na Pragę.
Przystanki: Most Poniatowskiego 01 i 03.
Rozkłady jazdy i linie sprawdzisz na www.ztm.waw.pl

Można też dojechać pociągiem, nawet SKM (czyli cokolwiek by to oznaczało:
Szybką Koleją Miejską) wysiadając na przystanku Powiśle i dygając piechotą
jakieś 20 minut :)

A na SKM możesz już dziś popatrzeć sobie na tym zdjęciu:
http://img112.imageshack.us/img112/5117/timg54746tw.jpg

Zapraszamy do Warszawy i do wydawania pieniążków w naszym kochanym mieście
:))


     

  Darłówko - możecie coś polecić

W pensjonacie w cenie za nocleg max. do 35 zł/os. (2 os. dorosłe + dziecko).
Ważne aby wrazie niepogody dziecko miało jakieś atrakcje w postaci parku
wodnego lub placu zabaw.



Zdecydowanie nie polecam Ci tej miejscowości.
Byłem w tamtym roku na początku sierpnia - woda 10'C, mimo ładnej
pogody. Nie wiem, czy to jakis prąd morski, czy inna holera, ale na
wszchodnim i zachodnim wybrzeżu :) woda była znacznie cieplejsza.
Poza tym moja kwatera była jak nocna zmora - w samym centrum Darłówka,
ale przez to daleko na plażę (trzeba było omijać port) a gospodarze
jeszcze się nie nauczyli szanować klienta.
http://www.darlowko.prv.pl/
to ta buda - przy samym przystanku autobusowym.

Pozdrawiam - Mirek


  Lizbona
witam,podłączam się do tematu, w związku z tym że w ostatniej chwili zmieniliśmy planowany wypad 30.10 na Tarife, wzbogacając go krótkie safari po Portugalii.
- Lecimy z Bydgoszczy przez Liverpool do Malagi(wczoraj zakupione bilety za 220zł z bagażami 2 loty)

- z Malagi bierzemy furkę za 230 Funt na 2 tygodnie(są tańsze wypoz, ale ta ma opcję oddania fury w Portugalii, a nie w każdej tak można)

- jedziemy do Tarify i będziemy ok 8-9 dni, w przerwach pomiędzy Poniente i Lewante będziemy zbierać informacje co warto w drodze do Lisbony zachodnim wybrzeżem zobaczyć . Mamy już parę typów miejscówek , gdzie warto sie zachaczyc, ale chętnie wciągam wszelkie info i sugestie, chcemy spróbować oczywiście też czystego surfa , ale każdy spocik , na którym można rozwinąć kita mile widziany:))

- furke oddajemy na lotnisko w Lisbonie, lot przez Dublin do Bydgoszczy - dużo droższy , ale jeszcze znośnie 470 zł za oba loty, też z bagażem. Jesli o bagaż chodzi to nie bierzemy Sportequipment, tylko zwykły - dobra torba i przechodzi:)

-proszę o wszelkie infi zw. z portugalia, jedziemy troszke na żywioł, nikogo tam nie znamy, zadnej rezerwy noclegu, nic - taki trip: ))))

pozdro

  Zachodnie wybrzeże Krymu
Chcę jechać z żoną i 4 letnim dzieckiem na Krym wyjazd planuje na ostatnie tygodnie sierpnia do początku września.
Wyjazd chcę podzielić na dwie części jeden tydzień w Sudaku drugi na zachodnim wybrzeżu (Czernomorskoye Olenevka)

Chodzi mi o informacje o tej części Krymu , jeśli ktoś był.
To znaczy jak z noclegami ,jakie warunki , jak z wyżywieniem itp.

Trudno znaleź jakiekolwiek informacje w języku polskim o tym terenie czy jest tak mało atrakcyjne że mało kto tam jeździ.

     

  Wybrzeże Bałtyku...noclegi
Macie jakieś sprawdzone miejsca by sobie wypocząć niekoniecznie za wielkie pieniądze nad naszym morzem?
Chciałbym wybrać się na zachód...Międzywodzie/Dziwnów/Dzwinówek-ale przyznam, że nic sprawdzonego nie mam. Dzwoniłem w kilka miejsc i niestety-za późno! A jak jest free to 50zł/nocleg...chyba troszkę drogo jak na PL.
W zeszłym roku byłem w Jastrzębiej Górze i miałem fajne lokum za niewielkie pieniądze. Jednak teraz chciałbym uderzyć na zachodnie wybrzeże...ale niekoniecznie za takie pieniądze. Wiem, wiem...morze kosztuje! Ale aż taka różnica miedzy Podhalem? Tu u nas 25zł a na północy 50zl...przesada! Oczywiście pokoje na południu wypaśne z łazienką i TV-co więcej potrzeba! A w maju miałem nawet za 20zł Baze na południe mam...ale z morzem u mnie kiepsko.
Macie jakieś sprawdzone miejsca nad Bałtykiem? Najchętniej zachód...Z góry dziękuję i pozdrawiam

  [R]Miasto.
Aha i jeszcze wstępny (na razie) zarys miasta, byście wiedzieli gdzie możecie umieścić swe siedziby. Więc tak.

Miasto leży między dwoma rzekami: Likseja i Pontar, na granicy z Redanią, Temerią i Aedirn. To położenie przyczyniło się do zamożności miasta, czerpiącego zyski z handlu i ludzi, którzy tu się zatrzymują podróżując z jednego państwa do innego.
Samo miasto jest ogrodzone murem ze strony wschodniej- jedynej nie odgrodzonej rzeką. Wierze strażnicze na krańcach muru, tuż nad rzekami pełnią zarówno funkcje obronne (po jednej katapulcie) jak i latarni morskiej. Trzecia, podobna do dwóch poprzednich, znajduje się nad wybrzeżem zachodnim.
Z powodu muru miasto dzieli się na oczywiste dwie części- wewnętrzną i zewnętrzną. W obu jest po jednym porcie (tylko w tam statki i łódki mogą cumować ze względu na skaliste wybrzeże). W wewnętrznej jest także ratusz, rynek, pięć karczm i pięć tawern (w sensie bardziej ogólnym- ubogie karczmy bez noclegów), różne sklepy (w tym jeden jubiler), rezydencje możnych, siedziba straży miejskiej, jedna zrujnowana wieża (pozostałość po starej latarni morskiej), dwie świątynie. itp. Zewnętrzna część jest biedniejsza, ale też ma swoje życie: trzy karczmy i dwie tawerny, także rynek choć biedniejszy, kowal, zielarz. Poza miastem, w odległości trzech kilometrów jest spory las, przez który biegnie trakt.

To tak baaardzo ogólnie. Oczywiście jeszcze kilka rzeczy może się zmienić (coś dodać, zmienić ilość itp.), bo, jak już pisałem, to tylko wstępny zarys miasta.

  Cohen Camps - CAMP TEVYA
ja bym bardzo chciala zwiedzic zachodnie wybrzeze, ale cos mi sie wydaje ze moze byc to trudne do realizacji. chociaz cos pokombinuje zeby moze jednak zahaczyc o kalifornie... chcialabym tez zobaczyc yellowstone i grand canyon... ehh

no ale oczywiscie ze wzgledu na lokalizacje campu, to bardziej pasuje objechanie east coast. nowy jork obowiazkowo. wodospad niagara tez z pewnoscią. moze chicago, i kraina wielkich jezior.
floryda - disneyland i everglades national park. no i oczywiscie jakas piaszczysta plaza choc na pol dnia.
megalopolis wschodniego wybrzeza fajnie by bylo przejechac. waszyngton, filadelfia...

musze najpierw obliczyc ile mniej wiecej bede miala kasy na szalnestwa i ile czasu. potem pokalkuluje ewentualne dojazdy, koszty-noclegi, jedzenie, wstepy. i wyznacze zarys trasy.

  Camp Michigan
Tak przeglądam wasze posty odnośnie podróżowania i się zastanawiam, był już ktoś z Was w US?? Macie naprawdę ambitne plany, w jedne wakacje zwiedzić stany od wschodu do zachodu za zarobioną kasę na campie?? Od razu mówię, że jest to praktycznie niemożliwe...wcale tak tanio nie jest jakby mogło się wydawać. Noclegi w motelach to od 20$ w górę, w NY wynosi to około 30$(okolice Central Parku), na zachodnim wybrzeżu jest drożej niż na wschodzie. Można nocować w hotelach co uważam jest bardziej bezpieczne, jednak ceny są proporcjonalnie wyższe około 100$ za noc. do tego trzeba doliczyć wyżywienie, które aż tak drogie nie jest.
Jak pracowałem na campie to płacili jeszcze 1100$ za 9 tyg. Za pierwszym razem pojechałem na zachodnie wybrzeże, zatrzymałem się u znajomych i potem ta kasa z campu starczyła mi żebym pojechał sobie do Kalifornii na 10 dni. Pamiętajcie, że jak jedziecie na zachód to potem za własną kasę musicie wrócić do NY. Co do Las Vegas, założony już był o tym topic jeden. Jak nie macie 21 lat to jedzcie lepiej do Disneylandu. Vegas jest bardzo drogie, co prawda nie spałem w motelu, tylko w jednym z hoteli przy Las vegas Blvd.(a co zaszalałem sobie:):):) to jedzenie i bilety wstępu na przedstawienia typu koncert Cher, Chris Angel, czy Elton John to ponad 150$ trzeba liczyć.
Z tego miejsca zachwalałbym resort właśnie, bo tam naprawdę sporo można zarobić( kilkakrotnie więcej niż na campie), dlatego też wracam na resort w tym roku.
To tak na marginesie, mam nadzieję, że zmieni to trochę waszą perspektywę myślenia, w kontekście podróży. Zawsze można wrócić i spędzić kolejne wakacje z CA za rok:)

  V Wyjazd Forumowy - Yorkshire Dales i Gaping Gill !!!
Zapraszam na kolejną wyprawę.
Tym razem dalej- do krainy jezior, gór i zieleni oraz potoków.
6-7 maja w związku z Bank Holidayem, proponuję wyjazd dwudniowy.
Nocleg do wyboru- namiot lub hotelik.
Dla namiotowców niezbędne będą: karimata, śpiwór, bądź gruby koc, coś cieplejszego do spania, kubek, menażka, lub mały garnek do przyrządzania posiłku - kuchenka gazowa jest zapewniona.
Oby pogoda była jak teraz...
W planie: wycieczka w góry (nareszcie! ), wędrówka wokół jezior, wizyta na plaży zachodniego wybrzeża, a może i kąpiel w czystych wodach...albo i plażowanie.
Przygotujcie się solidnie.
Z prognozy wynika, że niedziela ma być w LD ładna, ale nie za gorąca, +14 C, ale nad ranem w górach będzie naprawdę chłodno -zaledwie 3st. (!), zaś poniedziałek będzie niestety raczej mokry (i to w całej północnej Anglii), zatem najwięcej powinniśmy zobaczyć w niedzielę.
Czikita, jedziesz? Tylko zabierz kurtkę...

No to ekipa...zbierać się i zgłaszać!

P.S. Plan awaryjny przewiduje również atrakcyjne miejsca- na wypadek, gdyby w LD lało za bardzo...
Pozdrawiam.

Na zachętę coś niecoś...

[img][/img]

http://www.leeds.pl//glr/070425182740.jpg

  Białystok-Tallinn wzdłuż wybrzeża
Witam.
Na forum jestem nowy. Więc parę słów... mieszkam w Białymstoku, oj jakiś dwóch lat planuje dłuższy wyjazd na Łotwę i Estonię. Jednak budowa domu przeciąga moje plany... ale obiecałem sobie że za rok - w 2008 roku jadę na 100% !!

Planuję przejechać do Talina wzdłuż zachodniego wybrzeża, oczywiście podróżując także po Estońskich wyspach, potem Talin i powrót wschodnią częścią Estonii i Łotwy. Co do miejsc wartych odwiedzenia to mam już notatki czytając to forum, więc nie będę poruszał tego tematu po raz kolejny.
Ale moje pytanie dotyczy tego... gdzie polecacie spać w Estonii...
Czy (oczywiście biorąc pod uwagę ceny i mój mało zamożny portfel) warto jechać tam z przyczepą kempingową czy jednak namiot i szukać ewentualnych noclegów w hostelach ??
Myślę o przyczepie, gdyż planuje podróżować przez około 2 tygodnie, a taka podróż jest męcząca.

I drugie pytanie... Czytałem na forum że jest problem z LPG do instalacji włoskich, czy zatem jest problem również z tankowaniem do instalacji rosyjskich?? Może wystarczy kupić przejściówkę... czy po prostu gaz jest tam na tyle mało popularny że po prostu nie ma tam stacji LPG??
Z góry dziękuję.

  Muzeum Obrony WYbrzeża zaprasza wolontariuszy na Hel
Muzeum Obrony Wybrzeża zaprasza na Hel - jak co roku, budujemy kawałek torów...

Nocleg - Łóżko polowe wojskowe+koce wojskowe+pościel wojskowa Śpiwór może być, ale od biedy można się obejść bez.
Wyżywienie - jak co roku, jeden ciepły posiłek w ciągu dnia, piwo we własnym zakresie
Bieżąca woda (ale ze studni głębinowej, nie do picia) jest, ciepła - jak się nagrzeje na słoneczku w zbiorniku umieszczonym na szczycie bunkra (system w trakcie testów), jakiś pseudoprysznic można z tego zrobić.

Prace: przede wszystkim wykonanie połączenia torowiska w bunkrze z zachodnią częścią torów zewnętrznych. W dalszej kolejności szyny lekkie zastępujemy konkretnymi: S49, wymieniając podkłady w razie potrzeby. Wykonujemy przejazd na drodze wewnętrznej (część kolejową, bo obudowę zapewni Muzeum). Jak czas i leśniczy pozwoli - wychodzimy z odbudową po starotorzu w kierunku remontowanej obecnie "trójki". Nie łudzę się, że w tym roku odtworzymy całość, ale robimy, ile się da, materiały są. Oczywiście każde zamontowane przęsło testujemy uruchomioną Wls'ką , każdy metr do przodu to więcej trasy do pokonania.

Nocleg dostępny od popołudnia 3 sierpnia (niedziela), od bodaj 29 lipca do 3 sierpnia miejsca noclegowe zajęte przez rekonstruktorów (DDay Hel 2008)

Zapraszam leśnie i dziadowsko

L.Dz.

  Wakacje 2005
po tym poście pewnie wylecę z forum... ;)
ja od jutra tj. 4 lipca uczę się anatomii... po troszku ale nie chcę wypaść z rytmu... a jeśli zdam esej to mam plany bałtycko-norweskie

Mam właśnie pytanie w związku z tym - czy ktoś z forumowiczów odwiedził kiedyś zachodnie wybrzeże Norwegii - fiordy? Czy są tam jakieś możliwości noclegu - tzn. np coś jak nasze gospodarstwa agroturystyczne? ;) i czy drogi są poprowadzone tak, że fiordy można "zjechać" samochodem? Bardzo proszę o wskazówki
Pozdrawiam

  Wlochy poludniowe i Sycylia
Witam

Dzisiaj zostalo zatwierdzone 18 lub 19 wrzesnia wyjezdzamy do wloch , kierujac sie na poludnie wschodnim wybrzezem zamierzamy dotrzec na Sycylie, objechac co najwazniejsze punkty kilka dni spedzimy na poludniu Sycyli na campingach ktore akceptuja czeki campingowe lub karte ACSI (10 do 14 Euro za noc).Powrot zaplanowany zachodnim wybrzezem i na wysokosci Rzymu odbijamy znowu na wschodnie wybrzeze .
Trasa jest tak zaplanowana ze omijamy prawie wszystkie duze miasta (redukujemy do minimum mozliwosc wlamania i okradzenia).Z opisow podrozy niemieckich zalog pozbieralem co ciekawsze punkty i darmowe lub za nikla oplata miejsca postojowo-noclegowe.Jako ze nasza siec telefoniczna obsluguje nas na tych samych zasadach w austrii(zero kosztow) i we wloszech bedziemy prawie dziennie online.Powrot do Wiednia zaplanowalismy na 10 pazdziernika.

Mysle ze relacja na bierzaco pisana prawie kazdego dnia i udokumentowana zdjeciami pobudzi zainteresowanie

A moze spotkamy kogos z formulowiczow na trasie??

  Czy ktoś był na KRYMIE lub w ODESSIE z małym dzieckiem?
Ja miałem to szczęście że byłem z dwójką dzieciaków i w Odessie i na Krymie. Odnośnie Odessy to wygodnym miejscem jest gastinica "Zirka". Odnośnie Krymu tu sprawa jest bardziej skomplikowana bo nie wiem co preferujesz i jak malec znosi podróże autobusem. Jednak biorąc pod uwagę najlepsze warunki / cenę / położenie dla dziecka wybrałbym Teodozję. Już kilkakrotnie podawałem adres na hotel " Na Ukraiskoy " . Jest możliwość wykupienia posiłków ( menu dziecięce dostępne w karcie, dużo, dobre, syte i tanio ). Do morza , promenady spacerkiem 10 minut. Kilka solidnie zaopatrzonych sklepów spożywczych i duży sklep z zabawkami W pobliżu awtowakzał ( kursy do Koktebel - fajna plaża ) i miejskie linie np. do Złotej Plaży. Rejsy morskie do Złotych Wrót, Koktebel, Sudaku i Delfinarium. Plaża miejska kamienista ale z leżakami i parasolami. Jeżeli zdecydujesz się tu na nocleg - koniecznie wcześniej rezerwuj.
Bakczysaraj - dobre miejsce dla szukających ciszy i spokoju. Namiary podawałem. Koniecznie zabierz nosidełko ( więcej zobaczycie ). Nad morze bus jedzie około 30-40 minut.
Zgadzam się z przemówcą aby Jałtę i okolice w sezonie omijać. Dobre rozwiązanie Sudak.
Można też zaproponować Rybaczie ( namiar na fajną kwaterę jest na forum ). Na zachodnim wybrzeżu można wybrać Saki. To niewielka , uzdrowiskowa mieścina z jeziorami, morzem i Eupatorią w pobliżu. Dojazd prosty elektriczką albo busem. Ciekawym rozwiązaniem może być pobyt w Kurortoje ( 19 km od Kerczu ). W zasięgu ręki dwa morza i jezioro Czokrak z leczniczymi błotami.

ps. Jadąc ze szkrabem radziłbym wcześniej rozejrzeć się za kwaterą.

  Pomorze Zachodnie
Janusz czy tą sprawena pomorzu zachodnim juz załatwiłeś???
Po cichu szykuje wyjazd w tamte strony na koniec września.. Lecisz ze mną?
Jak będe wiedział już coś konkretniejto założe temat , narazie tak nieoficjalnie - cel pierwszy - najdalej wysunięty na zachód kraniec polski, później na północ, przez całe wybrzeże - cel drugi - na najdalej wysunięty na północ kraniec Polski... Noclegi - Osinów Dolny - koszty zerowe, nocujemy u moich dziadków, do tego jeden nocleg gdzieś nad morzem więc również nie drogo o tej porze roku... Wszystko trwało by jakieś 3, 4,może 5 dni. Termin narazie ruchomy - chce go dostosować do pogody

  Zapraszam na Hel - budujemy tory
Czy to dobry dział ? Chyba tak, niezła impreza się szykuje

Muzeum Obrony Wybrzeża zaprasza na Hel - jak co roku, budujemy kawałek torów...

Nocleg - Łóżko polowe wojskowe+koce wojskowe+pościel wojskowa Śpiwór może być, ale od biedy można się obejść bez.
Wyżywienie - jak co roku, jeden ciepły posiłek w ciągu dnia, piwo we własnym zakresie
Bieżąca woda (ale ze studni głębinowej, nie do picia) jest, ciepła - jak się nagrzeje na słoneczku w zbiorniku umieszczonym na szczycie bunkra (system w trakcie testów), jakiś pseudoprysznic można z tego zrobić.

Prace: przede wszystkim wykonanie połączenia torowiska w bunkrze z zachodnią częścią torów zewnętrznych. W dalszej kolejności szyny lekkie zastępujemy konkretnymi: S49, wymieniając podkłady w razie potrzeby. Wykonujemy przejazd na drodze wewnętrznej (część kolejową, bo obudowę zapewni Muzeum). Jak czas i leśniczy pozwoli - wychodzimy z odbudową po starotorzu w kierunku remontowanej obecnie "trójki". Nie łudzę się, że w tym roku odtworzymy całość, ale robimy, ile się da, materiały są. Oczywiście każde zamontowane przęsło testujemy uruchomioną Wls'ką , każdy metr do przodu to więcej trasy do pokonania.

Nocleg dostępny od popołudnia 3 sierpnia (niedziela), od bodaj 29 lipca do 3 sierpnia miejsca noclegowe zajęte przez rekonstruktorów (DDay Hel 2008)

Zapraszam leśnie i dziadowsko

L.Dz.

  Pytanie o noclegi nad morzem
Hej!

Wybieramy sie latem nad polskie morze.

Czy moze ktos polecic nam na Zachodnim wybrzezu jakies domki (dla dwoch rodzin z dwojka malych dzieci kazda) lub apartamenty (np. dwie sypialnie i jeden pokoj wspolny)?

Moze gdzies ktos byl juz z rodzinka i moze cos podpowiedziec?

Dzieki

  Grecja! Piękna i gorąca :) [RELACJA]
Iffa...
Ciężko jest omówić super noclegi bo 90 % z nich były na prawdę udane. Nocowaliśmy wszędzie, raz na zakazie (było z nami pięć kamperówa rano policja ale po interwencji miejscowego gościa-Polaka pojechali nic nie robiąc) i na miejskiej plaży wśród kilku kamperów. W zasadzie cały półwysep Peloponez jest OK. Na przylądku Tenaro (najbardziej wysunięty na południe spotkaliśmy Polaków i na małym parkingu tam nocowali),
Niedaleko Methoni na drodze wzdłuż brzegu morza wkierunku Koroni ok 5 km od Methoni jest restauracja z basenem i duży parking i plaża. Tam nocowaliśmy bez przeszkód. Morze 30 metrów w głąb bardzo płytkie.
Zachodnie wybrzeże Peloponezu, mijscowość Neohori niedaleko na południe od Zaharo piękna plaża a 30 metrów od niej lasek i duuuużo cienia
Wspomnieć należy o dzikim campingu w pół legalnym na półwyspie Chalcydyckim środkowy "język" wschodniewybrzeże, ok 20 km od miasta Karidi. Chalcydycki zapchany nawet Polakami bo najbliżej więc polecam Peloponez.
Jeśli wybierasz się na Meteory to jedź na miejscowość VLAHAVA bardzo wysoko ale średnio 5 aut na dobę i przy drodze w małej zatoczxce można przenocować żeby na następny dzień od rana zwiedzać piękne Klasztory (polecam bo warto)
Generalnie ciężko będzie Ci trafić w te konkretne miejsca ale nie martw się nie będziesz miał ze znalezieniem podobnych żadnych problemów.
Pozdrawiam

[ Dodano: Sro 17 Sty, 2007 22:50 ]

  BaltiCCycle 2007 - wyprawa rowerowa
Zapraszamy na wyprawę rowerową BaltiCCycle 2007!
BRUKSELA - ISTAMBUŁ (i na CYPR)
21.06 - 31.08 (21.09)
„Szlakiem jednoczącej się Europy czyli Na kebaba do Turcji”.

Wyprawę rozpoczniemy w Brukseli - siedzibie Unii Europejskiej. To właśnie tam mieści się biuro Europejskiej Federacji Cyklistów (European Cyclists Federation). Podróżując przez 70 dni z zachodu na wschód kontynentu, będziemy mieć możliwość porównania życia mieszkańców w krajach, które należą do UE od początków jej istnienia (Belgia, Holandia, Niemcy), poprzez te, które do niej wstąpiły później (Czechy, Polska) i zupełnie niedawno, czyli 1 stycznia tego roku (Rumunia, Bułgaria), aż po te, które do wstąpienia aspirują (Turcja, Ukraina).

Bruksela 21.06 – Kolonia 24.06 – Mainz 27.06 – Praga 08-11.07 - Wrocław 14-16.07 – Kraków 21-23.07 – Użhorod 28-30.07 – Bukareszt 12.08 – Konstanca 17.08 – Warna 21.08 – Istambuł 28-31.08 (Izmir 01.09 – Antalya 14.09 – Larnaka 21.09)

Po dotarciu do Istambułu zakończymy pierwszą cześć wyprawy. Później zamierzamy przepłynąć promem Morze Marmara do miejscowości Izmir i jeszcze przez dwa tygodnie przemierzać Turcję wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego. Ostatni tydzień wyprawy spędzimy na Cyprze, poznając zarówno turecką, jak i grecką część wyspy.

Tegoroczna wyprawę organizujemy według sprawdzonych zasad z lat ubiegłych (Nordkapp-Ateny 2004, Gdańsk-Odessa 2005, Dookoła Bałtyku 2006). Dzienny dystans to ok. 80 km. Raz w tygodniu planowany jest dzień odpoczynku, podczas którego planujemy szczególne atrakacje. Każdego ranka podczas map-meetingu uczestnicy otrzymują mapę z sugerowaną na ten dzień trasą, zaznaczonymi miejscami wartymi zobaczenia oraz informacją o miejscu noclegu, na którym spotyka się cała grupa. Przebieg trasy zależy od indywidualnego upodobania uczestnika. Podczas podróży nie tworzymy peletonu, można jechać w dowolnej grupie lub samotnie - tempo jazdy zależy od Ciebie! Noclegi są organizowane na polach namiotowych, szkolnych boiskach lub w szkołach (śpimy w we własnych namiotach).
Już teraz zapraszamy do dołączenia na trasie BaltiCCycle 2007 – na dzień, tydzień, miesiąc lub na całość trasy! Pozdrawiamy i do zobaczenia na trasie!
Wszelkie szczegółowe informacje znajdują się na stronie www.bicycle.pl, prosimy pisać pod adres info@bicycle.pl lub dzownić 663 266 553.
Wyprawę wspierają: Extrawheel (przyczepki rowerowe), Firma 589 (okulary rowerowe)

  15 dni , Eupatoria - 750 zł - drogo?
Oto czego się dowiedziałem:
Program
zbiórka 6.30, na dworcu Warszawa Zachodnia przy kasach,
odjazd godz. 7.05, pociąg pospieszny do Przemyśla,
przez Lublin pociąg jeździ prawie pusty, dlatego nie ma problemu
z miejscami, dalej jedziemy autokarem do Lwowa, we Lwowie
jesteśmy około godz. 17.00, nocujemy w
hotelu, następnego dnia zwiedzamy
z przewodnikiem stare miasto i po przerwie obiadowej, Cmentarz
Łyczakowski i Orląt Lwowskich, wieczorem jedziemy nocnym
pociągiem do Kijowa, w pociągu, każdy ma swoje miejsce leżące,
można wykupić czystą pościel za 6 zł., lub spać we własnym
śpiworze (śpiwór przydaje się tylko, jeżeli nie wykupujemy
pościeli w pociągu, w hotelu jest oczywiście pościel), rano
jesteśmy w Kijowie, zostawiamy bagaż w przechowalni bagażu i
zwiedzamy miasto, wieczorem jedziemy pociągiem (każdy ma swoje
miejsce leżące) do Eupatorii na Krymie, w pociągu można się
umyć, RANO JESTEŚMY w Eupatorii- 10 DNI, mieście ok. 130000
ludności,noclegi- pokoje 2,3,4 osobowe, mamy 15-20 minut na
piechotę do plaży, 20-25 minut busem miejskim do centrum, 5 DNI POBYTU W
EUPATORII, 5 dni wycieczek, co drugi dzień, ZWIEDZANIE Z PRZEWODNIKami
MIEJSCOWYMi, mówiącymi po polsku 1- BAKCZYSARAJ- PAŁAC CHANÓW KRYMSKICH,
CZUFUT- KALE- SKALNE MIASTO, SEWASTOPOL- CENTRUM
MIASTA, NABRZEŻE, FLOTA CZARNOMORSKA, CHERSONEZ- POZOSTAŁOŚCI
GRECKIE, 2- JAŁTA, LIWADIA- PAŁAC W KTÓRYM ODBYŁA SIĘ
KONFERENCJA JAŁTAŃSKA, JASKÓŁCZE GNIAZDO, STĄD PŁYNIEMY
STATKIEM DO AŁUPKI- PAŁAC WORONCOWA, 3- SUDAK- TWIERDZA
GENUEŃSKA, NOWY ŚWIAT- REZERWAT Z KRAJOBRAZAMI KRYMSKIMI, 4-
WYPRAWA NA CZATYRDAH, JASKINIA MRAMORNAJA, 5- PÓŁWYSEP TARCHANKUT-
KLIFOWE WYBRZEŻE, EUPATORIA- STARE MIASTO, MECZET DŻUMA DŻAMI OSTATNIEGO
DNIA POBYTU WIECZOREM WYJAZD DO ODESSY, POCIĄGIEM( KAŻDY MA MIEJSCE
LEŻĄCE), RANO JESTEŚMY W ODESSIE, ZWIEDZAMY MIASTO, NA PLAŻY SĄ
PRYSZNICE, MOŻNA SIĘ WYKĄPAĆ, KOSZT- 2 ZŁ., WIECZOREM
JEDZIEMY DO LWOWA, POCIĄGIEM, KAŻDY MA SWOJE MIEJSCE LEŻĄCE,
RANO JESTEŚMY WE LWOWIE, O
12.00 JEDZIEMY DO WARSZAWY, W TEN SAM SPOSÓB, CO
PRZYJECHALIŚMY, o godz. 21.30, JESTEŚMY NA DWORCU CENTRALNYM W
WARSZAWIE,
Info
W CENIE NIE MA WYŻYWIENIA, wstępów do obiektów, które będziemy
zwiedzać, przechowalni bagażu, komunikacji miejskiej, na wszystko czego
cena nie obejmuje warto przeznaczyć średnio około 400-500 zł., można
mnieJ, jeżeli bierze się jakies jedzenie z Polski, lub rezygnuje z
części wstępów, grupa około 30-40 osób, złotówki można wymienić tylko we
Lwowie, dlatego warto zaopatrzyć się w dolary lub euro, gdyż te walutę
wymienicie wszędzie

Pozdrawiam

  Porty wschodnich Niemiec
Najpierw musze podziękować Tomiemu za wszystkie miłe słowa o mnie...
Kto mnie zna, lub spotkał na wodzie ten wie jaki jestem. I na tym dość...
Uważam też ze rozmowa o Nas (żeglarzach z Zalewu), nie jest żadnym odejściem od tematu, ponieważ jesteśmy jego częścią. To Nas tutaj można spotkać, z Nami można usiąść i wypić, pogadać, pośmiac sie, pośpiewać - to wszystko może sie wydarzyć w każdym Niemieckim porcie. I zarówno w swoim imieniu jak i w imieniu wszystkich kolegów z zalewu zapewniam, że żaden "nowy" nie bedzie pozostawiony sam sobie. Zawsze możecie na Nas liczyć...
Co do kolegi planującego regaty i zwiedzanie zachodniej strony to pomysł uważam za świetny. Z tym, że nie wiem czy finansowo nie byłoby taniej znaleźć załogę, która ci tam zaprowadzi jacht zamiast go zostawiać Niemiaszkom. O tym pogadamy na regatach, bo znaki na niebie i ziemi wskazują, ze chyba sie też tam wybiorę (mam wolne koje).
Co zaś do Twoich planów odnośnie gór w okolicach Wałbrzycha w razie potrzeby służę pomocą. Wszak to moje podwórko! Nocleg, ciekawe propozycje, miejsca itd... Jak coś to pisz na PW.

Piotr S napisał: "poszwendać się po Zatoce Greifswaldzkiej" - ja w ubiegłym sezonie też pływałem po Zatoce Greifswaldzkiej i raz grzejąc z sundu późnym popołudniem dostałem niezłą "dupiel" - obawiając sie torów pod Ruden, kuknąłem na mapę szukając portu - najkorzystniejszy był Vierow
(54 07 58N 13 34 26E), piękna, długa keja, położony na wschodnim wybrzeżu zatoki wiec osłaniał od wiatru, do tego widzę jakiś 6 bojkowy tor podejściowy, światełko sektorowe - no i myślę: "nie byłem tam jeszcze, wiec zasuwam co mi szkodzi."
Popłynąłem... i okazało sie że jest to port przemysłowy, dla wielkich statków, które tam ładują zboże. Keja jest ze 2 metry nad lustrem wody - wiec nawet nie miałem jak rzucić cumy. Dopiero po pewnej chwili jeden z pracowników zakładu zobaczył wystający nad keje saling i końcówkę masztu. Pochylił sie i zaczął sie śmiać z Nas... ale oczywiście pomógł - odebrał cumy - dał na polery nabiegowo. Najlepsze było jednak sąsiedztwo cumującej jednostki - wielki masowiec który cała noc był zasypywany zbożem. Pisk taśmociągów był straszny, do tego rano miałem cały pokład zasypany plewami. Radek wykonał wtedy fotkę, trochę mu sie rozmazała wiec przepraszam za jakość.
Dalej jak by ktoś chciał w Lubminie jest jakieś molo daleko wysunięte w morze - ale też tam nie byłem. Widziałem jednak je przez lornetę.[/b]
... no i dalej jest Elektrownia Jadrowa - Ma fajny kanał. Jak by go przekopac kawałek dalej była by super "skuśka" na Penemunde. Fajnie to widać na Google Earth.

  Korsyka 2009
czyli jednak dales sie przekonac zeby doliczyc pare dni czy NIE LICZYLES DOJAZDU koszty wzrosna..

Jak to nie liczyłem dojazdu, przecież teleportować się tam nie da, przynajmniej jeszcze taka technologia nie istnieje , trzeba niestety dojechać samemu.
Ale przecież o to chodzi, żeby nawinąć parę kilometrów na licznik i spędzić trochę czasu w siodle.
Póki co, jeśli chodzi o samą jazdę, wstępnie wyobrażam sobie wypad tak:

30.08.09 Niedziela – Wyjazd. Do przejechania jakieś 720-730km z Częstochowy. Nocleg po drodze w Austrii przed włoską granicą.

31.08.09 Poniedziałek – Do przejechania ok. 680-700 km. Przejazd przez Włochy m.in Wenecja, Padwa, Bolonia, Pisa i dotarcie późnym wieczorem lub w nocy, albo nawet nad ranem do Livorno. Kimanie pod chmurką i oczekiwanie na poranny prom do Bastii.

01.09.09 Wtorek – Rano ładujemy się na prom linii Corsica Ferries, rejs trwa ok. 4h. W Bastii powinniśmy wylądować ok.12:15. Dalej na północ objeżdżamy „Cap Corse” i kwaterujemy się na resztę dnia i nocleg gdzieś w okolicy Saint-Florent. Do zrobienia jakieś 110 może 120km.

02.09.09 Środa – Jedziemy do Porto na zachodnie wybrzeże wyspy, po drodze zwiedzając Calvi, w sumie znowu jakieś 110 km. W Porto zostajemy na 3 dni do 05.09.09.

03.09.09 Czwartek – Wypad do stolicy Korsyki Ajaccio. W sumie jakieś 160 km w obie strony z Porto.

04.09.09 Piątek – Wypad na południe Korsyki do Bonifacio, w sumie jakieś 400 km w obie strony z Porto czyli wycieczka całodniowa.

05.09.09 Sobota – Wykwaterowanie i wyjazd na prom z Calvi do Nicei. Przejazd do Calvi drogą D84 i N197 przez środkową część wyspy. Do przejechania jakieś 120 km. Prom odpływa o 15:00. Rejs trwa jakieś 5,5h czyli ok. 20:30 powinniśmy wylądować w Nicei, gdzieś w okolicy trzeba się będzie zakręcić za noclegiem.

06.09.09 Niedziela – Powrót. Jeśli pogoda w Alpach pozwoli, nadkładamy drogi o jakieś 150km i jedziemy przez przełęcz Col de la Bonette, cały dzień w siodle niestety. Nocleg po drodze prawdopodobnie gdzieś we Włoszech.
Jeśli la Bonette będzie nieprzejezdna to z Nicei obieramy azymut na dom i jak damy radę to chciałbym przejechać w tym dniu Włochy, wtedy nocleg w Austrii. Będzie do przejechania jakieś 900km.

07.09.09 Poniedziałek - Powrotu ciąg dalszy, do przejechania powinno zostać jakieś 700 km. Wieczorem każdy powinien dotrzeć do domu.

W sumie 9 dni, 4050 – 4200 km, koszty na chwilę obecną bez zmian.

  sil [autorski] Czarna Galera
- Cóż jeszcze mogę wam powiedzieć... - zamyślił się Jaspin. - Wyspa nazywa się Luzana. Znajdujemy sę teraz na jej południowo zachodnim skraju. Jak już wspomniałem miasto i port, zresztą nazwane tak samo jak wyspa, jest na północy. Wyspa nie jest duża, przez lasy doszlibyście do miasta w kilkanaście dni. Jednak nie radziłbym tego. Najbezpieczniejsza droga wiedzie wzdłuż wybrzeża. Znajduje się tu kilka wiosek, gdzie możecie zatrzymać się na nocleg, chociaż ich mieszkańcy są nieufni w stosunku do obcych. Dalej znajduje się Amar, dosyć duże osiedle. Stamtąd biegnie trakt, który okrążając Gel Badur, prowadzi do Luzany. Dzięki nam opowieści o galernikach powoli stają się kolejną ponurą legendą tej wyspy. Jednak mimo to nie zdradzajcie się kim jesteście. Zresztą już w okolicach Amaru nikt nie będzie was wypytywał. Zbyt ciekawscy zwykli kończyć z nożem w plecach. Legenda Gel Badur ściągnęła tu masę podejrzanych typów jeszcze zanim statki zaczęły omijać tę wyspę. Bez obrazy - uśmiechnął się. - Zresztą nadal przybywają nowi wierząc, że przedsięwzięli odpowiednie środki aby mogli się stąd wydostać. Coż jeszcze... Na wyspie znajdują się także inne budowle elfów. Na przykład całkiem niedaleko stąd stoi wieża, która kiedyś zapewne była punktem obserwacyjnym. Nie radziłbym zbliżać się do nich, zwłaszcza w nocy. Nie wiem co jeszcze chcielibyście wiedzieć. Jeżeli byłbym w stanie wam coś jeszcze wyjaśnić, pytajcie. <br />- Właściwie - podjął mistrz po chwili. - chciałbym was prosić o pomoc tym ludziom - wskazał na siedzących w wiecie. - Może to zabrzmi dziwnie, ale wierzę, że naszymi ścieżkami nie kieruje ślepy los, ani kapryśni bogowie. Że we wszystkim jest ukryty jakiś cel. Zapewne to co się stało, ma jakiś związek z Czarną Galerą, a w ten poranek morze wyrzuciło na brzeg właśnie was. Powiedzcie, kto bardziej niż wy jest związany z tym dzieckiem?

  PORTY na Bałtyku-Wasza ocena
Użytkownik "Bartek Naszewski" napisał >
[quote]piszę pracę licencjacką o stanie zagospodarowania portów na Bałtyku. .....
Chętnie poznam też waszą opinie (jeżeli zechcecie ją tu wyrazić) o
polskich marinach....
[/quote]
Poczekałem trochę, aż sie dyskusja przewali i koledzy zmusza Ciebie do
określenia dokadniej o co Ci chodzi. A teraz:
1. Polskie porty sa generalnie rzecz biorąc z innej planety niż porty
EUROPEJSKIE. Jeśli byłes w którymkolwiek z nich to powiem tylko tyle - w
miasteczku Neustadt na połnoc od Travemuende są trzy mariny, łącznie koło
7000 miejsc postojowych - tylko porównaj z post-prl.
2. Marina powinna posiadać:
- bezpieczne i w miare osłoniete wejście - (w polskich portach tylko do
nielicznych mozna wejśc w każdych warunkach),
- wydzielone miejsca postojowe przystosowane dla jachtów - (w polskich
portach są takowe w Gdańsku, Gdyni, Helu, Jastarni, Pucku, Władysławowie,
Łebie, Kołobrzegu, i na zalewie szczecińskim - przy czym: w Gdyni miejsca są
za ciasne, dostosowane do małych jachtów, w Jastarni jest płytko, w Pucku
basen nieosłoniety falochronem)
- potrzebna jest infrastruktura sanitarno-hotelowo-turystyczna - uważam, że
tylko Łeba spełnia wymogi standardu, aczkolwiek zeglarz może szukac noclegi,
kubla i knajpy poza mariną, np. w Pucku, czy Gdańsku itp.
- sklep żeglarski, warsztat (stocznia), stacja paliw, slip lub dźwig -
hmm... co do Pucka, Łeby i Gdyni nie mam zastrzeżeń, aczkolwiek co do
sklepów i warsztatów bywa różnie.
- informacja meteo, dostęp do pomocy nawuigacyjnych itp - wg mnie dno,
zostaje internet i radio.
- parkingi strzeżone koło mariny - w zasadzie brak,
- opieka i zainteresowanie ze strony władz portowych - w tych portach, w
których byłem ostatnio BRAK, co wiekszośc z kolegów uzna za plus. Jedyny
kontakt to kapitanat w Kołobrzegu (zakaz chodzenia na silniku a ja nie
miałem) oraz Straż Graniczna w Łebie (wracałem z Niemiec, po wyjściu z
Władkowa bez odprawy granicznej, wiec sprawdzili dowody osobiste). Poczucie
życzliwości u gospodarzy w portach: we Władysławowie i Łebie tak, lubią
zeglarzy!
3. To subiektywne uwagi, pzry czym w portach zachodniego wybrzeża oprócz
Kołobrzegu nie byłem od 20 lat, mogłem tez coś przegapić albo przekręcic.
4. Na pocieszenie: w islandzkim Grindavik kibel był w odległości kilometra
od jachtu a prysznic 2 km, celnicy nerwowi bez powodu, więc bywa różnie.

  nieco taniej - Europa
Pozwalam sobie przedłożyć pewna propozycję,z której sam skorzystałem.(pewnie sprawa nie jest całkiem nieznana,ale troche mało nagłosniona). Stosunkowo wysokie koszty wojażowania po ciepłych krajach zachodniej Europy można troche obniżyć korzystając z instytucji Camping Cheque. Jest to organizacja turystyczna we Francji,która zrzesza(pewnie zmienną ) ilość 550 campingów w całej Europie (Polski niestety tam brak),a charakteryzuje sie tym,że w okresie -przed i -po sezonie głownym stosuje zniżki i to niby nic nowego,ale u nich jest tak,że opłata jest stała i wynosi 14 euro dla każdego campingu. Za tą kwotę otrzymuje sie miejsce dla 2 osób,plac pod carawan,auto i namiot,przyłącze elektryczne oraz ciepłą wodę. Ponieważ zrzeszaja prawie wyłącznie wysokiej klasy campingi,bo również 4-ro i 5-o gwiazdkowe,to trzeba przyznać,że jest to opłacalne.Przejechaliśmy w tym roku część wybrzeża od Avignonu do Monaco - absolutnie bez pudła - wszędzie czeki są honorowane,a campingi dobre,jeśli nie komfortowe (baseny,jaccusi).
Adresowane jest to do osób,które mogą spędzać urlop w tym czasie.
Praktycznie wygląda to tak,że po złożeniu zamówienia przez internet i uzyskaniu potwierdzenia należy przelać na konto CC kwotę nx14
plus 4 euro za katalog i mapę i po niedługim okresie otrzymuje sie do domu czeki ważne 2 lata.Ułatwiło to nam bardzo podróżowanie,bo odpada problem rozliczeń noclegowych. Inne nacje turystyczne (Holendrzy,Niemcy) stosuja to dość powszechnie.Mnie sie podobało i pewnie jeszcze skorzystam.
Adres pocztowy : www.campingcheque.fr
P.S. Terminy,co jest "po sezonie" określa każdy camping sam - wszystko jest w katalogu - raczej nie wcześniej niż 25 sierpnia

  Noclegi na zachodnim wybrzeżu Bałtyku?
Jeśli ktoś może polecić jakieś sensowne kwatery, pensjonaty itp na zachodnim wybrzeżu (na zachód od Ustki), proszę o info na maila.

  NORDKAPP
Plan wyjazdu na Nordkapp staje sie coraz bardziej realny. Warunkujace to pieniadze powoli sie zbieraja i najprawdopodobniej wyjazd wypali.
Termin wyjazdu kole konca lipca. Planujemy jakies 2-3 tygodnie. Dojazd do Skandynawii albo na kolach przez Hamburg , Kopenhage i mostem do Szwecji albo promem ze Swinoujscia. Potem Oslo , Saagefjord - najdluzszy fjord swiata , zachodnim wybrzezem na polnoc zwiedzajac kolejne miasta min. Narwik. Nordkapp po nim miejsce gdzie stykaja sie granice trzech skandynawskich panstw. Dalej lecac na poludnie pojedziemy przez Finlandie - oczywiscie Rovaniemi , miasteczko Sw. Mikolaja , kraina wielkich jezior i Na koniec Finlandii Helsinki. Od Helsinek 100 km na zachod na prom i Sztokholm potem kawalek na poludnie do promu i Gdynia. Liczac srednio jakies 7 tys km. Tak jak pisalem wczesniej gaz jest i mniej wiecej od stacji do stacji da sie przeleciec bez przerzucania na wahe. Majac oczywiscie 200L zbiorniki. My oczywiscie w stalym skladzie. 2 rozniace sie tylko lakierem G20. Spanie i gotowanie oczywiscie w autach. Zadnych platnych noclegow i drogich knajp.Koszty ? Okolo 8000 pln na auto. Jest to kwota z dosc duza nawiazka.
Jak ktos jest chetny dolaczyc to zapraszam. Maciek pisal o wycieczce po Europie ale nie wiele sie dzieje w tym temacie wiec my dzialamy w swoim kierunku. Poza tym europa europą , w wielu miejscach sie bylo a nie kazdy widzial dzien polarny i byl na koncu swiata gdzie jedyne zajecie to polowanie albo wciskanie turystom tandety :)
Niewiele jest miejsc "tak niedaleko" od nas gdzie spotyka sie 2-3 auta na odcinku 400 km ................. Wiec tak jak mowie jak ktos ma ochote jest na tyle czasu ze mozna sie doorganizowac do terminu i dobic do nas. Wiadomo ze wchodza w gre sprawdzone Zuki a nie cos co bylo robione 2 lata i jedzie w swoja pierwsza trase.
Zapraszam.

  Pierwsza wyprawa kamperem w Polskę
Wyjazd – czyli „pierwsze koty za płoty”

Witam wszystkich.
Od ponad tygodnia jesteśmy w drodze na naszej pierwszej dużej wyprawie kamperem.
Wyruszając w drogę nie mieliśmy sprecyzowanego planu podróży, tylko bardzo ogólny zarys przejazdu ze Szczecina wzdłuż wybrzeża a potem ścianą wschodnią w dół polski do Bieszczad i stamtąd powrót do domu, na to wszystko jest trzy tygodnie.

Mniej więcej tak wyszło, a właściwie wychodzi bo jesteśmy w połowie drogi, aktualnie w Kazimierzu Dolnym, a zaczęliśmy wyjazdem ponad tydzień temu do Golczewa ok. 60 km od Szczecina.
Byliśmy tam umówieni z siostrą Krysi i jej rodziną, oni wynajęli pokój a my kamperka ustawiliśmy na podwórzu przy garażach, my czyli Krysia, ja i nasze oba pieski Afa i Amber.

Ładna miejscowość z ładnym i czystym jeziorkiem ale było raczej zimno i wietrznie więc weekend spędziliśmy przy grillu i piwie. W niedzielę rozstanie, oni wrócili do Szczecina a my w poniedziałek rano udaliśmy się w kierunku Kołobrzegu.

Przed Kołobrzegiem, w Zieleniewie zajrzeliśmy do „miasteczka Dzikiego zachodu”, impreza raczej dla dzieci i ponieważ był to akurat pierwszy czerwca mnóstwo wycieczek z młodocianymi kowbojami świetnie się tam bawiło, my postanowiliśmy zajrzeć w inne miejsce bardziej odpowiednie dla dorosłych miłośników mocnych wrażeń.

Bastion – centrum atrakcji wojskowych, usytuowany na wylocie z Kołobrzegu w kierunku Koszalina. Krysię najbardziej interesowała możliwość przejażdżki czołgiem, niestety część poligonowa była nieczynna, dlatego odbiła to sobie w szale zakupowym w będącym tam dużym magazynie „military shop”, można tam ubrać od stóp do głów i wyposażyć po same zęby każdego wojaka.

Dalej w drogę do Sławna gdzie mieliśmy nocleg normalnym łóżku u mamy Krysi, a wieczór spędziliśmy na planowaniu następnych dni podróży.

  Szukam sprawdzonych noclegów nad morzem
Cześć, poszukuję sprawdzonych namiarów na noclegi nad morzem. Interesuje mnie bardziej zachodnia część wybrzeża. Szukam czegoś dla dwóch rodzin. Może być domek, apartament lub dwie kwatery. Z góry dzięki za info.

pzdr

Michał

  Rowerowa pielgrzymka wybrzeżem "2009
Jak film jest dobry, to sequel może być już tylko gorszy, głosi stare powiedzonko. Zatem tak optymistycznie niniejszym ogłaszam - z wyprzedzeniem, a co! - zamiar powtórzenia zeszłorocznego wyczynu, tym razem (mam nadzieję!) w choć minimalnie szerszym gronie.

Czas: jakoś początek lipca, pierwszy lub drugi tydzień, jeszcze nie wiem dokładnie
Trasa: dla odmiany z zachodu na wschód: Świnoujście - Gdańsk
Atrakcje: codziennie podobne - pobudka jakoś wcześnie, 8 powiedzmy - jazda jakieś 60-70 km, może mniej, jeśli ewentualni towarzysze niedoli zmiękną - po drodze pewnie jakaś wyżerka, oraz koniecznie zwiedzanie napotkanych kurortów celem namierzenia i nadepnięcia na (możliwie) wszelkie dostrzeżone automaty muzyczne - zlokalizowanie miejsca na nocleg - relaks z zimnym piwkiem lub soczkiem wieczorem - kima.

Dla porównania - relacja z zeszłorocznej eskapady, w przeciwnym kierunku, jest http://sinpi.net/wp/relac...edzialek-300608 o tu. Kierunek zmieniłem zaś, gdyż... na wschód jest statystycznie częściej "z wiatrem".

Ewentualnych zainteresowanych zapraszam do wypowiadania się

W przypadku okazanego zainteresowania (serio?? będzie jakieś??) chętnie rozpiszę tu wszelkie porady praktyczne dla przyszłych pumpitup-ujących rowery dla szatana

Edit - poziom trudności: 7-foot. Przerażonych trasą uspokajam, iż nawet 80 km dziennie to nie jest aż tak strasznie dużo, jak mogłoby się wydawać - to jest 4h równomiernego pedałowania, z przerwami na odpoczynek będzie z 6h w drodze. Wyruszywszy o jakiejś 9, jest się na miejscu 15-16, dzień dopiero się zaczął na dobre. To NIE jest trasa "zarżnij się" i tylko dla ludzi o masakrycznej kondycji. Wybrzeże jest tak usiane turystycznymi miejscowościami co 10-15 km, że zakończyć dany dzień można w zasadzie gdziekolwiek, przez to robiąc dziennie mniej trasy - 40-50 km - i wydłużając czas całej eskapady.

  Kostaryka
Wiem ze juz za pozno na jakiekolwiek info bo hagal jest juz na miejscu ale z tego co sie dowiaduje i zbieram info (wybieram sie do Kostaryki pod koniec roku lub na poczatku przyszlego) to super spot jest na zachodnim wybrzezu przy granicy z Nicaragua - Copal w zatoce Salinas

Oto mapka
http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF8&hl=en&msa=0&msid=112729909816681814957.000455e9279fe70d80228&t=h&z=16

Jesli chodzi o wiatr to podobno wieje nonstop od listopada do maja a nawet czerwca .....kazdego dnia. Ze statystyk ktore znalazlem na jednej ze lokalnych stron wyglada na to ze w styczniu przez ostatnich pare lat dni kiedy wialo mniej niz 10kts zazwyczaj jest nie wiecej niz 1 dzien (srednia z ostatnich 8 lat to 0.66 dnia), w lutym 1-2 dni (srednia 1.1), marzec 1-2 dni (srednia 1.3).... itd. Potem rosnie ale przez caly rok nie jest wiecej niz srednio 6-9 dni w miesiacu. To co zasluguje najbardziej na uwage to dni powyzej 30kts.... w styczniu jest ich srednio 9-10, lutym 7-9 ....marzec 7-9... itd.

Podobno tez nie sa niespotykane dni kiedy wieje grubo powyzej 40kts (nawet dochodzace do 50).

W zatoce praktycznie na samej plazy, jest wypozyczalnia sprzetu, i noclegi.... troche od plazy jest tez knajpka z malym hotelem.... pozatym nie ma nic:). Najblizsze miasto La Cruz jest .5godz samochodem. Wyglada na to ze najlepiej tam sie dostac przylatujac do Liberii (drugie miedzynarodowe lotnisko w Kostaryce) a potem godzinke samochodem. Mozna dogadac sie z hotelem zeby Cie odebrali. Do San Jose nie ma co leciec bo potem musisz sie przebijac 4-5godz samochodem przez pol kraju.

Dawaj znac jak bylo:)
Pozdro
-mat

  Sycylia...cd.
Trzeciego dnia wyruszylysmy z Trapani na poludniowe wybrzeze Sycylii - w kierunku Agrigento. Na Sycylii wiekszosc drog i autostrad jest zbudowana na palach...
W samym Agrigento nie bylysmy, za to zwiedzilysmy Doline Swiatyn - najwieksze i najlepiej zachowane greckie swiatynie i wykopaliska, poza Grecja. Zreszta nie pozbawione i innych wplywow - jak pozostalosc po bizantyjskich murach obronnych...
Z Agrigento ruszylysmy dalej - w kierunku Syrakuz, na poludniowo-zachodnim wybrzezu.
I tu nauka, jaka wyciagnelam z podrozy w nieznanym terenie z nawigacja....nigdy (!) nie wybierac drogi "najkrotszej".... Poniewaz "najszybsza" mi nie odpowiadala, wpisalam "najkrotsza".... No i mialam skrot - droga robila sie coraz wezsza, az w koncu skonczyl sie asfalt...no i znalazlam sie moim Grande Punto (1,2) na karkolomnej kamienistej drodze, opadajacej stroma serpentyna..."in the middle of nowhere" ...nie bede mowic, jakie koszmarne mysli klebily sie w mojej glowie podczas tego off-road'u... Ale najwyrazniej opatrznosc nad nami czuwala i droga nie okazala sie na samym koncu zamknieta, dotarlysmy do asfaltu, nic w aucie nie urywajac...
W miedzyczasie zrobilo sie za pozno, zeby zwiedzac Syrakuzy, wiec postanowilysmy zanocowac w poblizu, a do samych Syrakuz wyruszyc rano dnia nastepnego. No i tu nastepne fajne doswiadczenie. Postanowilysmy skorzystac z uslug sycylijskiej agroturystyki - bardzo tu modnej, a co za tym idzie wcale nie taniej...
Trafilysmy do bardzo fajnego miejsca, gdzie za nocleg z wieczornym posilkiem (super wiejskie-domowe-sycylijskie jedzenie!) oraz sniadaniem zaplacilysmy po malym utargowaniu - po 52 eur od osoby - nie najtaniej, ale Sycylia, mimo swojej biedy i takich sobie standardow, jest w ogole droga...
Nastepnego dnia Syrakuzy - wg przewodnika samo miasto nie jest ciekawe (i chyba sie to zgadza), ale koniecznie trzeba zobaczyc stare Syrakuzy, polozone na wyspie Ortygia.
Z Syrakuz po poludniu wyruszylysmy w kierunku naszego nastepnego celu - Etny.
Poznym popoludniem dotarlysmy do miejscowosci Nicolosi na zboczach Etny - punktu wypadowego wycieczek na Etne. Bez problemu znalazlysmy hotel (wyjatkowo tani jak na Sycylie - 60 eur za pokoj 2-os ze sniadaniem), w ktorym bylysmy jedynymi goscmi.
Kolacja - pyszna pizza w jednej z miejscowych pizzerii, nocleg i nastepnego dnia - zdobywamy Etne.

  A wiec komu w droge... temu czas
Zajebi?cie , a? mi ciarki przechodz? z wrazenia jak czytam o waszych prze?yciach. Ja jade z go?ciem który jezdzi tam regularnie , zna ponad 120 szlaków w Moab pocz?wszy od prostych a sko?czywszy na extremalnie trudnych gdzie pono? naliczy? 5 tablic na tych szlakach upamietniaj?cyh tragiczne wypadki.JUz wiem kiedy wyjazd i w Moab bede jezdzi? miedzy 6 a 10 Maja 2007(Jak oczywi?cie dostane wize )Nie wiem czy w tym okresie sa jeszcze jakie? inne imprezy.
Robcie duzo zdj?c i dajcie je na forum.


Hmmm..... jedyne miejsce co mi sie kojarzy z takimi wypadkami to jest Lion's Back a tam to glupota ludzka byla glowna przyczyna. No i Lion's Back nie jest az taki extremalny.

Na jakie szlaki was facet chce zabrac? Zapytaj sie i daj znac.


Wylot 2 maja i taki plan :
dzien 1 wylot z Warszawy 12.10 przylot do Chicago 15.30 nocleg w Chicago
dzien 2 zwiedzanie Chicago nocleg w Chicago
dzien 3 wylot z Chicago do Denver-wypozyczenie samochodow-jazda do Moab nocleg w Moab
dzien 4 wypozyczenie Jeepow-offroad Moab nocleg w Moab
dzien 5 offroad Moab nocleg w Moab
dzien 6 offroad Moab nocleg w Moab
dzien 7 offroad Moab nocleg w Moab
dzien 8 wypozyczenie ATV offroad Moab nocleg w Moab
dzien 9 wyjazd z Moab,Monument Valley,Lake Powell,Page nocleg w Page
dzien 10 Page,Antylope Canyon,Navajo Bridge,Colorado River,Grand Caynon nocleg w Tusayan
dzien 11 Grand Canyon,Grand Cayon Caverns,Route 66,Hoover Dam,Las Vegas nocleg w Las Vegas
dzien 12 Las Vegas nocleg w Las Vegas
dzien 13 Las Vegas,Zion Nat.Park nocleg w Mount Carmel
dzien 14 Bruce Nat.Park,Gory Skaliste nocleg w Gypsum
dzien 15 Gory Skaliste,Denver,wylot do Chicago nocleg w Chicago
dzien 16 Chicago,wylot do Polski 21.50


No coz.... widze ze o zachodnie wybrzeze nie zachaczycie. Moze nastepnym razem

  Grecja! Piękna i gorąca :) [RELACJA]
Idąc za przykładem Tomiego postanowiłem opisać naszą wyprawę do Grecji.
Jak wiecie był to nasz pierwszy wyjazd z przyczepą i od razu na tak głęboką wodę.
Muszę przyznać że 22 dni spędzone w Grecji minęły nam bardzo szybko ale było cudownie!!
Zwiedziliśmy całą Grecję, zaczeliśmy od Salonik, potem wschodnim wybrzeżem do Aten, przylądek Sunion i pólwysep Pilion. Piękne miejsca choć na Pilion takie góry i serpentyny że opisana droga na Chorwacji to pikuś. Wiem że mam mocny silnik ale byłem miło zaskoczony jego mocą. Podjazdy były takie że musiałem odejmować gazu bo opony nie dawały rady i ślizgały się na suchym asfalcie.
Większe miasta zwiedzaliśmy na tandemie który kupiłem miesiąc wcześniej. Niezła jazda w takim Greckim bałaganie. Ateny to jeden kosmos każdy jedzie jak chce i kiedy chce na czerwony na zielonym... bez różnicy ale jak jest jakiś jednoślad to noga z gazu i przepuszczają. Tandem robił furorę gdzie tylko się na nim pokazaliśmy!
Po Atenach dalej na południe i półwysep Peloponez-cały z góry na dół.
Najdalej wysunięta część Grecji i Europy na południe czyli przylądek Tenaro. Tam spotykamy innych Polaków też z przyczepą. Po drodze Olimp, Olimpia, Delfy i wiele atrakcji. Noclegi na plażach w cieniu drzew i w innych arcy ciekawych miejscach.
Powrót zachodnim wybrzeżem i przez Grecję srodkową na
Zrobiliśmy 6500km.
Autko spaliło średnio 8.1 l/100km co jest wynikiem bardzo dobrym biorąc pod uwagę że Grecja to kraj na prawdę górzysty.

Powrót zachodnim wybrzeżem przez Grecję środkową na Półwysep Chalcydycki.
Może parę fotek....
1. Duduś, tandem i Partenon w tle- Aten



2. Pełny zestaw w górach masywu Olimp



3. A tak wyglądały nasze noclegi



4. takie widoki to codzienność



5. Były też i takie drogi wioska nazywa się Cosmos - właściwa nazwa


Pozdrawiam [/quote]

  Wakacje 20.07.09-05.08.09 -> KRYM
Dobra.
Troche konkretow juz znamy wiec zmieniam ten wpis na wlasciwy. Ten post znajdzie sie tez na 3 stronie i wszystkie uwagi dopisujcie na koncu

Lecimy.

Wyjazd z Polski - 22 lipiec. Spotykamy sie:
a) w Lublinie?
b) w Dorohusku na granicy?
do dogadania.

Droge rozkladamy na dwa dni. Pierwszy nocleg nad Dnieprem w okolicach Kijowa. Spimy w namiotach (chyba ze ktos chce szukac noclegu ale wydaje mi sie to bez sensu - vova mowil ze na plaze mozna na moto wjechac i sie rozbic gdziekolwiek).
Drugiego dnia uderzamy:
a) do Odessy?
b) od razu na Krym?
do dogadania.

Jesli do Odessy poswiecamy dzien na jej zwiedzanie/plazowanie/ewentualny balet i nastepnego dnia ruszamy na Krym.

Na Krymie objezdzamy cale wybrzeze zatrzymujac sie w co ciekawszych miejscach na ziwedzanie i nocleg. Jestem w trakcie przygotowywania listy atrakcji, ktore warto zobaczyc. Zaczynamy od zachodniego wybrzeza, poruszamy sie caly czas wzdluz morza. Konczymy na mierzei Arabackiej (ech jakbym mial Viadro to i na przejechanie mierzei bym sie skusil - polecam ja obczaic bo wyglada baardzo ciekawie!).

Noclegi: namioty lub kwatery do wyboru. Ja preferuje namiot, chyba ze bede chcial sie w cywilizowanych warunkach przekimac - wtedy szukanie kwatery. Jesli kwatery to szukamy na mniejszych wioskach zeby taniej wyszlo. Srednie temperatury w Simferopolu (stolica Krymu) http://www.weatheronline....R=161&LEVEL=161
Na opady nie patrzcie, z rozmow z mieszkancami wynika ze jak w ciagu trzech meisiecy wakacyjnych popada 3 dni to jest swieto. Susza niesamowita.
Namiot kupilem w Decathlonie za 130zl. Spiwor biore jeden zeby bylo na czym spac (dziewczyna mnie meczy) albo nie biore wogole. Oprocz tego materac dmuchany z pompka samochodowa - ma ktos moze taka i bierze to bym juz nie kupowal?).

Jedzenie - pewnie zabiore troche na 1 dzien. Tam jest tansze wiec chyba nie ma sensu kupowac. Mam bardzo duzo konserw turystycznych i pasztetow drobiowych firmy PROFI (wojskowe wyprowiantowanie) wiec jakby ktos w takich gustowal to moge mu zabrac!!!
Na Krymie co chwile przy drodze stoja stragany z owocami i kwasem chlebowym.
Zabieram ze soba kuchenke turystyczna gazowa. Jakies garnki harcerskie, sztucce, kubki...

Mape Ukrainy i przewodnik po Krymie mam. Wiec mozecie nie kupowac. GPS w komorce tez (tylko narazie nie mam mapy Ukrainy wgranej - moze ktos taka dysponuje na Symbiana 3?).
W weekend wrzuce mapke Krymu z trasa i byc moze zaznaczonymi juz ciekawszymi miejscami.

Na koniec czy ktos ma na zbyciu i moglby na czas wypadu pozyczyc lub udosteopnic:
- ladowarke samochodowa do Nokii (mam gniazdo zapalniczki w moto)
- mape samochodowa Ukrainy pod Symbiana 3.
- pompke samochodowa lub zwykla do metaracy?

Piszcie wszelkie propozycje coby jak najwiecej ustalic zeby pozniej nie tracic czasu

  Wakacje 20.07.09-05.08.09 -> KRYM
Lecimy.

Wyjazd z Polski - 22 lipiec. Spotykamy sie:
a) w Lublinie?
b) w Dorohusku na granicy?
do dogadania.

Droge rozkladamy na dwa dni. Pierwszy nocleg nad Dnieprem w okolicach Kijowa. Spimy w namiotach (chyba ze ktos chce szukac noclegu ale wydaje mi sie to bez sensu - vova mowil ze na plaze mozna na moto wjechac i sie rozbic gdziekolwiek).
Drugiego dnia uderzamy:
a) do Odessy?
b) od razu na Krym?
do dogadania.

Jesli do Odessy poswiecamy dzien na jej zwiedzanie/plazowanie/ewentualny balet i nastepnego dnia ruszamy na Krym.

Na Krymie objezdzamy cale wybrzeze zatrzymujac sie w co ciekawszych miejscach na ziwedzanie i nocleg. Jestem w trakcie przygotowywania listy atrakcji, ktore warto zobaczyc. Zaczynamy od zachodniego wybrzeza, poruszamy sie caly czas wzdluz morza. Konczymy na mierzei Arabackiej (ech jakbym mial Viadro to i na przejechanie mierzei bym sie skusil - polecam ja obczaic bo wyglada baardzo ciekawie!).

Noclegi: namioty lub kwatery do wyboru. Ja preferuje namiot, chyba ze bede chcial sie w cywilizowanych warunkach przekimac - wtedy szukanie kwatery. Jesli kwatery to szukamy na mniejszych wioskach zeby taniej wyszlo. Srednie temperatury w Simferopolu (stolica Krymu) http://www.weatheronline....R=161&LEVEL=161
Na opady nie patrzcie, z rozmow z mieszkancami wynika ze jak w ciagu trzech meisiecy wakacyjnych popada 3 dni to jest swieto. Susza niesamowita.
Namiot kupilem w Decathlonie za 130zl. Spiwor biore jeden zeby bylo na czym spac (dziewczyna mnie meczy) albo nie biore wogole. Oprocz tego materac dmuchany z pompka samochodowa - ma ktos moze taka i bierze to bym juz nie kupowal?).

Jedzenie - pewnie zabiore troche na 1 dzien. Tam jest tansze wiec chyba nie ma sensu kupowac. Mam bardzo duzo konserw turystycznych i pasztetow drobiowych firmy PROFI (wojskowe wyprowiantowanie) wiec jakby ktos w takich gustowal to moge mu zabrac!!!
Na Krymie co chwile przy drodze stoja stragany z owocami i kwasem chlebowym.
Zabieram ze soba kuchenke turystyczna gazowa. Jakies garnki harcerskie, sztucce, kubki...

Mape Ukrainy i przewodnik po Krymie mam. Wiec mozecie nie kupowac. GPS w komorce tez (tylko narazie nie mam mapy Ukrainy wgranej - moze ktos taka dysponuje na Symbiana 3?).
W weekend wrzuce mapke Krymu z trasa i byc moze zaznaczonymi juz ciekawszymi miejscami.

Na koniec czy ktos ma na zbyciu i moglby na czas wypadu pozyczyc lub udosteopnic:
- ladowarke samochodowa do Nokii (mam gniazdo zapalniczki w moto)
- mape samochodowa Ukrainy pod Symbiana 3.
- pompke samochodowa lub zwykla do metaracy?

Piszcie wszelkie propozycje coby jak najwiecej ustalic zeby pozniej nie tracic czasu

  Korsyka 2009
Szkoda, że sezon się już skończył. Jest za to czas, aby pomyśleć na spokojnie o kolejnym i już mi od pomysłów na wypady w 2009 roku normalnie głowa pęka. Ten najważniejszy, który mam nadzieję wcielić w życie, to wyjazd na Korsykę.
Dlaczego Korsyka? Ano wszystkiemu jest winien ten oto artykuł .
Dodatkowo do odwiedzenia tej cudnej wyspy namawiają mnie Francuzi, z którymi ostatnio mam styczność w pracy. Niektórzy z nich ponoć ciułają kasę cały rok, żeby tylko móc spędzić urlop na Corsie
Miałem również sposobność poznać fajnego kolesia, który mieszka obecnie na Korsyce i obiecał doradzić co nieco jak już będzie wiadomo, że wypad dojdzie do skutku na 100%.

Powoli więc zaczynam snuć plany odnośnie wyjazdu w przyszłym sezonie, oczywiście Hornetem , no i koncept z grubsza już jest.
Celem podróży miało by być głównie zachodnie wybrzeże wyspy.
Trasa przedstawiała by się następująco (mapka tutaj) . Przekroczenie granicy w Cieszynie, dalej w kierunku na Brno, Wiedeń, Graz i Klagenfurt. Po przejechaniu ok. 750 km planuję postój i nocleg w Wolfsbergu między Grazem a Klagenfurtem. Byłem tam kiedyś przejazdem, całkiem fajne miasteczko.
Na drugi dzień planuję dotrzeć do Livorno. Droga prowadzi przez Wenecję, Padwę, Bolonię i zahacza o Pisę. Ostatni prom do Bastii odchodzi o 18:30 a kolejny dopiero o 08:15 rano. Na ostatni raczej się nie zdąży, zwłaszcza że nie pływa w każdy dzień. Dlatego chyba nie warto się będzie spieszyć tylko pozwiedzać sobie po drodze piękne włoskie miasta i olać nocleg, albo zakwaterować się gdzieś na noc już w Livorno i poczekać na poranny prom.
Po dostaniu się do Bastii promem z Livorno chciałbym objechać cypelek "Cap Corse" i powiedzmy spędzić noc w Saint-Florent.
Kolejnego dnia dalej na zachód w kierunku Calvi i na południe do małej miejscowości Porto, gdzie planuję spędzić 2-3 dni, robiąc sobie bazę wypadową na południową część wyspy do stolicy Ajaccio i dalej w dół do Bonifacio. No i oczywiście potaplać się trochę w morzu albo zaliczyć jakąś pieszą górską wycieczkę.
W piątym dniu wypadu planuję powrót z Porto do Calvi środkową częścią wyspy.
Potem z Calvi promem do Nicei skąd do; myślę że można już tak powiedzieć; osławionej przez nackę nie tylko na łamach „Motocykla” Col de la Bonette już tylko 100 km . Grzechem by było nie zahaczyć a jeśli pogoda by dopisała i droga będzie przejezdna to musowo trzeba tamtędy przejechać. Dalej to już droga powrotna do domu najprawdopodobniej przez Turyn, Weronę i Padwę z noclegiem gdzieś w połowie trasy, najlepiej w Austrii.

W sumie do przejechania jakieś 4600 km.
Planowany termin to końcówka Sierpnia i początek Września 2009. Myślę, że da się to zrobić w 7-8 dni.
Wstępnie szacowane przeze mnie koszty to:
Paliwo – ok. 450 EUR (przy średniej cenie 1,30 EUR za literek)
Noclegi – ok. 400 EUR (zakładam 6 noclegów)
Bilety promowe, opłaty drogowe, itp. – ok. 250 EUR
Żarło – ok. 200 EUR
Razem jakieś 1300 Euro
Oczywiście nie liczę kosztów związanych z przygotowaniem mopika do takiej drogi

Jak wspomniałem na początku, na chwilę obecną jest to pomysł i luźne plany a wszystko jest jeszcze do dogadania. Czasu jest wystarczająco dużo żeby zaplanować dokładnie cały wyjazd, ale już całkiem serio o nim myślę. Za dokładniejszą analizę kosztów zabiorę się po nowym roku a konkretnie za ceny biletów promowych, winiet oraz innych opłat za przejazdy i ceny noclegów w konkretnych miejscach.
Chętni do wspólnego wyjazdu mile widziani. Fajnie by było gdyby wybrał się też ktoś kto choć trochę zna francuski lub włoski. Ponoć w innym języku nie idzie się tam dogadać. Jak dotąd udało mi się wstępnie namówić jednego kumpla z Częstochowy.

  Maroko 2004
Witam
a/ Czy kursuje prom lub jest jakies połączenie z wybrzeza maroka na wyspy kanaryjskie ?
a jeśli tak jakie są ceny ?
b / Ile kosztuje diesel w enklawach hiszpanskich / Ceuta , Melilla / ?
c / Czy ktos spał na dziko w namiocie nie na kempingu i czy jest bezpiecznie ? a w przyczepie cempingowej na poboczu drogi czy parkingu ? a jeśli tak czy ktos się czepia ? No i czy wogole warto tak ??



a)Prom jest z Agadiru,nie znam szczegolow,no,ale od czego jest internet
b)Srednio cena paliwa,czy to ropa,czy benzyna to chyba 60%ceny z wlasciwej Hiszpani.Bierz,ile wlezie.A cena w maroku(benzyny)to niewiele taniej niz w Polsce.Moze jakies 10% mniej.Tak przynajmniej bylo w zimie 2002.
c)Przez caly wyjazd spalismy w dwoch namiotach,zazwyczaj rozstawionych tuz kolo samochodu.Nigdy na campingu,nawet ich nie szukalismy.Gotowanie,jedzenie,kapanie,zazwyczaj tez bylo na dziko,czasami gdzies kolo jakies wsi.Wg.mnie bezpiecznie.Rozkladalismy sie na nocleg zazwyczaj po zachodzie slonca,a byla zima,wiec ciemno bylo juz po 18.Zazwyczaj z glownej drogi zjezdzalismy w jakas mniejsza i za kilkasetmetrow,tak,zeby nie bylo nas widac z tej glownej stawalismy.Staralismy sie jak najdalej od wsi,miasteczek itp.Ale z kazdej dziury wychodzili ludzie.Zazwyczaj niegrozni,chcieli tylko zagadac,popatrzec sie na europejczykow.Czasami do przesady,np,my gotujemy obiad,a czworka pasterzy owiec kuca 5 metrow od nas i patrzy sie na wszytsko,co robimy,z naboznym skupieniem.I patrafi tak przesiedziec 2 godziny i nic sie nie odezwac.Innym razem jak pralismy w rzeczce bielizne, 2 male dziewczynki chcialy nas wyreczyc.Duzo bylo takich wydarzen,my rozumielismy ich i staralismy troche zagadywac.Ale bron Boze nogdy nie dawac pieniedzy,najwyzej cukierka,czy cos w tym stylu.Ale trzeba byc twardym,bo czasami biedy az piszczy.Zdarzyl nam sie tylko jeden niemily przypadek,jak gosciu pomagal nam zbierac chrust na ognisko,potem z nim zagadalismy i w trakcie rozmowy nam powiedzial,ze w maroku bieda,on nie ma pracy,ale nam pomaga,a my mu placimy.Odgonilismy go jak najszybciej,ale naszczescie nie byl nachalny i sobie odszedl.A i jeszcze kiedys,jak wrocilismy z suku,obok samochodu krecili sie jakies wyrostki i powiedzieli,ze chca 10 dirhamow za pilnowanie samochodu.Zaczelismy ich zagadywac,poczestowalismy cukierkiem,a pozniej szubko odjechalismy z tego miejsca.Wczesniej przejezdzajac przez wies ktos rzucil w nas kamieniem i balismy sie,ze oni moga zrobic tak samo.A kamieni w Maroku nie brakuje:).Ale ogoleni ludzie sympatyczni(tacy normalni).Gorzej z tymi,co pracuja z turystami-staraja sie z Ciebie wyciagnac jak najwiecej pieniedzy,moze czasami nawet oszukac.I ja nie wierze w takich przewodnikow,co chca pomoc za friko-czasami prze kilka godzin potrafia byc mili,ze niby przyjaciele,ze my Polacy tacy fajni.Ale na koncu jezeli nie w prost,to zasugeruja,zeby im dac odpowiednia sumke,bo ze niby dla mlodszej siostry,czy cos takiego.Nigdy nie placilismy,jezeli na poczatku zarzekali sie,ze nie wezna pieniedzy,ale zazwyczaj dostawali jakies upominek-koszulke,jakies jedzenie czy kasete.I wydaje mi sie,ze nie mozna ich przyzwyczajac do rozdzwania pieniedzy,bo pozniej sie przyzwyczaja i beda chcieli za nic,po prostu,bo biali maja duzo i moga im dac.{Patrz watek ETIOPIA}.Ale tez uwazam,ze za jakas przysluge,lub po prostu z grzecznosci mozna dac czekolade,czy poczestowac cukierkami.A najbardziej to sie juz ludzie ciesza jak dostana moje(nasze) zdjecie i jeszcze najlepiej z adresem polskim.Sprawdzone po objechaniu krajow Mahrabetu.I to dziala,bo zazwyczaj odpisuja,przysylaja swoje zdjecia,a jak juz dostane zdjecia,krtore zrobilismy sobie razem z nimi,to sa chyba bardzo zadowoleni.Oczywiscie takie zdjecie nie kazdemu na ulicy,ale komus,z kims wypiles 3 kawy w kafejce,czy komus,kto cie zaprosil na kolacje do domu.A takie sytuacje,zwlaszcza w zachodniej tunezji i algieri sa nader czeste.
Jeszcze jeden krotki epizod.Kiedys gdzies tam rozbilismy jak zwykle gdzies kolo drogi,wydalwalo nam sie,ze na zupelnym zadupiu.A rano slyszymy,jak ktos puka w namiot i sie cos dopytuje.Myslelismy,ze sie doczepi itd.A gosciu chial sie zapytac,czy juz jedlismy sniadanie i czy pilismy kawe.My,ze nie i gosciu znikl.Za 15 minut przyszedl ze swierzo zaparzona kawa dla nas i do tego jeszcze w porceloanowej zastawie.I naprawde mial z tego radosc,ze my ja wypilismy i porozmawialismy z nim.Ale zanim wypilismy ta kawe przyszedl kolejny gospodarz i jak sie dowiedzial,ze nie jedlismy snaidania,to nie bylo mowy,zebysmy nie zjedli u niego.I mial jeszcze taki pretekst,ze z jego sasiadem wypilismy kawe,a ze z nim nie:)Zwolal cala rodzinke i jedlismy razem z nimi.I chcial ,zebysmy zostali na obiedzie.Takich przypadkow mielismy naprawde sporo.I chociaz w pierwszym dniu pobytu w Tunezji(Tunis) okradziono nasz samochod(poszedl w swiat dobra lustrzanka,radiomagnetofon itp),ze policja nas niezle olewala,to na prowincji niemajacej kontaktu z turystami bylo naprawde sypmatycznie i milo.
Uff,chyba sie rozpisalem,a miala byc tylko odpowiedz na pytanie.

pozdrawiam

mirmil

  [relacja] tak dużo jak to możliwe - wyprawa dookoła Azji
W Malezji pragnęliśmy położyć się na parę dni na jakiejś plaży. Z wyspami Perhentian nam nie wyszło, na Penang jest za tłoczno, zatem wybór padł na położoną pomiędzy Kuala Lumpur a Butterworth niewielką wyspą Pangkor. Przewodnik opisuje ją jako jedną z najbardziej urokliwych wysp na zachodnim wybrzeżu Malezji.

Pierwsze wrażenie nie jest jakieś porażające. Z pokładu promu którym dociera się z miasteczka Lumut, na brzegach wyspy widać dziesiątki domków, budynków z brzydkimi ciemnymi dachami, chaotycznie poustawianych. Mija się jakąś stocznię wojskową, wioski rybackie z wielkimi trawlerami zacumowanymi przy brzegu. Nie wygląda to zachęcająco. Na szczęście po dotarciu na samą wyspę Pangkor okolica nabiera bardziej przyjaznego charakteru. Prom dopływa do miasteczka Pangkor skąd różowym minivanem - taksówką dociera się na jedną z kilku na wyspie plaż. My pojechaliśmy do wioski Teluk Nipah, po drugiej stronie wyspy, nieopodal popularnej Coral Beach. Wioska nie ma nic wspólnego z kurortem plażowym. To senne lub wręcz zaspane miejsce bardziej przypominające rodzinne letnisko dla Malezyjczyków niż kurort plażowy dla turystów. Ale my właśnie czegoś takiego szukaliśmy. W okolicy są dwie plaże. Jedna bezpośrednio przylega do wioski a druga - wspomniana wcześniej Coral Beach - jest oddalona dosłownie 5 minut marszu od głównej drogi i o ile na pierwszej, przy brzegu taplają się Malezyjczycy o tyle druga plaża jest niemal zawsze pusta. To dziwne, ale w środku sezonu na tym wybrzeżu mieć dwustumetrową, pocztówkową plażę tylko dla siebie jest rzeczą fenomenalną. A trzeba dodać, że na tajskich plażach parę set kilometrów na północ leży na piasku Niemiec obok Niemca. Może niektórych odstrasza temperatura wody przypominająca lekko wystygniętą zupę podawaną na polskich stołach... Tak czy inaczej, przez 3 dni plażowaliśmy, taplaliśmy się w krystalicznie czystej "zupie", pływaliśmy przy brzegu i... niestety nieco przesadziliśmy ze słońcem.

Bo snurklować też trzeba z rozumem...

Na czym polega snurklowanie. Otóż snurklowanie jest dokładnym przeciwieństwem taplania się w wodzie przy brzegu. Podczas gdy taplając się w wodzie przy brzegu nogi i plecy ma się zanurzone w wodzie, ukryte przed promieniami słonecznymi o tyle snurklując (zwłaszcza w kapoku) pod wodą zanurzoną ma się głownie twarz i trzeba uważać na pewne części ciała.
Drugiego dnia pobytu, pożyczyliśmy sobie zestaw do snurklowania, wynajęliśmy motorówkę, kazaliśmy się zawieźć na jedną z nieodległych wysepek i poprosiliśmy o odebranie nas trzy godziny później. Niemal cały ten czas spędziliśmy na snurklowaniu. Woda była cieplutka, rybki kolorowe i w dużych ilościach, rafa koralowa pokaźna wiec czas uciekał szybko. Nawet nie spostrzegliśmy jak przypłynęła po nas motorówka. Niestety, zaraz po powrocie na ląd zorientowaliśmy się że coś jest nie tak z naszymi ciałami. Operujące silnie, równikowe słońce zwyczajnie spaliło wszystko to co wystawało ponad wodę czyli u Krzyśka całe plecy i ramiona a u Agi nogi i pośladki. Tak więc drogi czytelniku, snurklując - mniej kolorowych rybek, więcej rozumu...

Wioska Teluk Nipah na pewno nie wygra konkursu na najlepszy kurort roku. Próżno tam szukać głośnej muzyki, wysokiego standardu usług czy barów przy plaży czynnych całą dobę. Jest tam tylko kilka knajpek z mało wyszukanym menu (nie wiedzieć czemu wszyscy zawsze siedzą w tej najdroższej) ale w których można skosztować owoców morza, są trzy ulice i kilkanaście hotelików. Jest za to spokój, niewielu turystów oraz piękna dzika przyroda na każdym kroku. Tam gdzie kończy się wioska zaczyna się tropikalna dżungla pełna małp, kolorowych ptaków, pająków i pijawek. Na każdym kroku można się natknąć na wielkie tukany - zupełnie jak u nas na gołębie. Plaża jest czysta, piasek drobny i bielutki, a woda gorąca i turkusowa - marzenie wielu turystów.

Informacje praktyczne:
- autobus z Kuala Lumpur do Lumut - 19 RM, 4,5 godz
- autobus z Butterworth do Lumut - 12,5 RM, 3 godz
- prom z Lumut do Pangkor Town - 5 RM w jedną stronę
- noclegi na wyspie są raczej drogie. Przeciętnie 60 - 120 RM za ładny pokoik lub bungalow. My zamieszkaliśmy w Dlima Chalet, ładne domki z wiatrakiem i łazienką za 30 RM. Taniej nic nie znaleźliśmy. W Seagull Beach Resort skromne domki mają za 40 RM ale jest za to jedyny w okolicy bezprzewodowy Internet. Niestety jakoś obsługi żadna. Leżący tuż za płotem (chyba Olala Chalet) ma najładniejsze (z tych tanich) domki z A/C i łazienką za 40 RM
- minivan-taksówka z Pangkor Town do Teluk Nipah 10 RM za samochód, lub po 2-3 RM od osoby jeżeli jest więcej niż 3 pasażerów.
- wypożyczenie zestawu do snurklowania na cały dzień 5 RM lub 10 RM z płetwami
- motorówka na wysepkę przy której jest najwięcej ryb i niewielka plaża 20 RM za rejs w obie strony lub 30 RM nieco dłuższą przejażdżkę po okolicznych wyspach.
- w Teluk Nipah nie ma miejsca gdzie można wymienić pieniądze.

[ zdjęcia na blogu ]

  Trasa Wybrzeżem Bałtyku
Podróż wzdłuż wybrzeża jest niewątpliwie jedną z większych atrakcji rowerkowania po Polsce.

Ponieważ opis trasy musiałby być wielości małego przewodnika, tutaj tylko kilka uwag praktycznych:

- Podróż ze względu na najczęściej wiejące wiatry najlepiej poprowadzić z zachodu na wschód. Po prostu będzie w większości wiatr w plecy...

- Warto poświęcić trochę czasu na zwiedzanie wyspy Wolin. To jedno z piękniejszych miejsc w Polsce.

- Warto również odwiedzić wszystkie latarnie na naszym brzegu Bałtyku. Chociaż dojazd do dwóch z nich ze względu na piachy [Czołpino i Stilo] - dla roweru trekkingowego obciążonego sakwami i na niezbyt szerokich oponach jest morderczą przeprawą. Tu przydałby się typowy góral na szerokich terenówkach

- Odcinek od Dziwnowa do Pogorzelicy to jedno wielkie wczasowisko. Nie warte zawracania głowy dla tych, którzy nie lubią takich klimatów. Oprócz paru miejsc wartych zobaczenia, lepiej przebrnąć to jak najszybciej.

- Od Pogorzelicy do Mrzeżyna są dwie drogi. Albo plażą [tu znów kłaniają się szersze opony], albo objazdem asfaltem w głąb lądu [zdecydowanie dla rowerów "cięższego kalibru"]. Niestety zaznaczoną na mapie dróżkę wzdłuż brzegu skutecznie blokuje jednostka wojskowa. Dla wytrwałych polecam plażę z noclegiem pod namiotem - niesamowite przeżycie

- Za Kołobrzegiem - choć i tu normalnej rybackiej wioski już w dzisiejszych czasach się nie spotka jest trochę spokojniej i są miejsca gdzie można odetchnąć od "wczasowiczów". Mała uwaga: Nie ma co liczyć na Wybrzeżu na tzw. nocleg u gospodarza... Wszystko to już płatna agroturystyka... Aby rozbić się u kogoś za darmochę - trzeba odjechać szmat drogi od brzegu!

- Odcinek pomiędzy Łazami a Dąbkami też lepiej pokonać asfaltem. Mierzeja wzdłuż jeziora Bukowo to same piachy.

- Podobnie trzeba będzie też ominąć Wicko, ale tym razem znowu przez wojsko. Podobno można czasem dostać pozwolenie [i chyba tylko w Ustce] - jednak na ile to prawda - nie wiem...

- Warto poświęcić nieco czasu na zapoznanie się z każdym mijanym nadbrzeżnym miasteczkiem. Każde ma swój urok i każde jest inne. W Darłówku [jak i w innych też] polecam wędzarnie ryb. Tylko uwaga! Nie na pusty żołądek i nie za dużo od razu

- Między Ustką a Łebą jest jakiś trójkąt bermudzki zjadający kilometry Niby nie jest daleko - a droga się wlecze... Ale to tylko nasze odczucia

- Warto zajechać do skansenu wsi słowińskiej w Klukach. Powrót asfaltem albo dalej szlakiem wzdłuż jeziora Łebsko przez piachy i błota...

- Od Łeby aż po Dębki praktycznie nie ma dobrej drogi nad samym morzem. My wykorzystaliśmy to, aby odbić do elektrowni atomowej w Żarnowcu. A raczej do tego, co z niej zostało...

- Od Karwii [piękny pałac i historia], aż na sam Hel jazda główną drogą [po półwyspie ładna ścieżka rowerowa]. Z noclegiem - ze względu na ceny najlepiej się wstrzelić w Chałupach [im dalej tym taniej] lub na samym Helu [ośrodek wojskowy].

- Powrót z Helu albo statkiem [bez problemu zabierają rowery] albo dookoła przez Puck do Gdyni.

- Przez całe Trójmiasto rowerem się jeździ całkiem przyjemnie. Zwiedzanie w/g własnego uznania. Warto z Nowego Portu jadąc od latarni - przeprawić się promem na Westerplatte.

- Jeśli mamy jeszcze parę dni w zapasie polecam kontynuację wyprawy aż po rosyjską granicę. Przez Wyspę Sobieszewską, Sztutowo, Krynicę Morską. Niestety, ze względu na potrzebę przetransportowania się w głąb kraju trzeba będzie wracać pewnie do Gdańska...

- Jednak dla dysponujących wolnym czasem dobrą alternatywą będzie przejazd przez Elbląg, Malbork do np. Tczewa, skąd można się zabrać transportem dalej.

  BaltiCCycle 2007 - wyprawa rowerowa
BaltiCCycle 2007
Drodzy Crotosi
i nieznani nam jeszcze miłośnicy długich podróży rowerem!

Zapraszamy do zapisywania się na BC 2007!!!

Zanim przystąpicie do rejestracji, zapoznajcie się z
"Warunkami uczestnictwa",
"Statutem podróżnika"
oraz "Zasadami uczestnictwa i odpowiedzialności".

FORMULARZ REJESTRACYJNY

W ty roku jedziemy
z BRUKSELI do ISTAMBUŁU (i na CYPR*)
21.06 - 31.08 (21.09*)
czyli
"Szlakiem jednoczącej się Europy" lub - jak kto woli - "Na kebaba do Turcji".

Bruksela 21.06 – Kolonia 24.06 – Mainz 27.06 – Praga 08-11.07 – Wrocław 14-16.07 – Kraków 21-23.07 – Użhorod 28-30.07 – Bukareszt 12.08 – Konstanca 17.08 – Warna 21.08 – Istambuł 28–31.08 (– Izmir 01.09 – Antalya 14.09 – Larnaka 21.09*)

Mapa Opis trasy

Jak każdą wyprawę z cyklu BaltiCCycle i tę organizujemy wspólnie z litewskim klubem rowerzystów, na którego czele stoi Sigitas Kucas - http://www.bicycle.lt.

Wyprawę rozpoczniemy w Brukseli, stolicy Belgii, siedzibie Unii Europejskiej. To właśnie tam niedawno powstało nowe biuro Europejskiej Federacji Cyklistów (European Cyclists Federation). Po 70 dniach wędrówki dotrzemy do Istambułu, stolicy Turcji, kraju leżącego na pograniczu Europy i Azji. Podróżując z zachodu na wschód kontynentu, będziemy mieć możliwość zobaczenia i porównania życia mieszkańców w krajach, które należą do UE od początku (Belgia, Holandia, Niemcy), poprzez te, które do niej wstąpiły później (Czechy, Polska) i zupełnie niedawno, czyli 1 stycznia tego roku (Rumunia, Bułgaria), aż po te, które do wstąpienia aspirują (Turcja, Ukraina).
Po dotarciu do Istambułu zamierzamy przepłynąć promem Morze Marmara do miejscowości Izmir i jeszcze przez dwa tygodnie przemierzać Turcję wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego. Ostatni tydzień wyprawy spędzimy na Cyprze, poznając zarówno turecką, jak i grecką część wyspy.
Wyprawa jest organizowana na sprawdzonych w ubiegłych latach zasadach. Dystans dzienny to 60-100 km (w zależności od ukształtowania terenu), mniej więcej raz na tydzień dzień odpoczynku. Każdego ranka uczestnicy otrzymują mapę z sugerowaną na ten dzień trasą, zaznaczonymi miejscami wartymi zobaczenia oraz informacją o miejscu noclegu. Przebieg dnia zależy od indywidualnego upodobania uczestnika: można jechać w mniejszej lub większej grupie, bądź też samotnie - tempo jazdy zależy od Ciebie! Nocujemy we własnych namiotach, na polach namiotowych, szkolnych boiskach lub w szkołach - zabranie ze sobą sprzętu kempingowego jest niezbędne! Posiłki uczestnicy organizują we własnym zakresie.
Już teraz zapraszamy do dołączenia na trasie BaltiCCycle 2007 – na dzień, tydzień, miesiąc lub na całość trasy!
Pozdrawiamy i do zobaczenia na trasie!

CROTO-team

* Odcinek trasy od Istambułu na Cypr będzie zorganizowany pod warunkiem, iż odpowiednia ilość uczestników zarejestruje się do dnia 1 czerwca 2007 roku.

UWAGA!
Jesli decydujesz się na podróż do Turcji pamiętaj, iż na granicy należy wykupić wizę turystyczną, której koszt wynosi 10 euro. Wiza ważna jest 30 dni.

  krym- zdjecia
nasz sklad liczyl tylko trzy osoby. Wybralismy sie z rzeszowskim kolem przewodnickim, jako ze niektorzy z naszej ekipy mieli mocno ograniczony czas (okolo 13 dni razem z dojazdem) i bardzo zalezalo na szybkim i sprawnym dojezdzie (autobus bezposredni z polski). Na miejscu jezdzilismy troche tymze autobusem (jak wybieralismy sie z reszta wycieczki) lub stopem (jak sami zeby poznac lepiej miejscowe realia noclegi byly w osrodku kempingowym na zachodni wybrzezu krymu w miejscowosci piaszczyste. Na samym krymie bylismy 7 dni - 3 dni w gorach, 3 dni zwiedzanie, 1 dzien kapanie, poza tym 1 dzien zwiedzanie kijowa a reszta to dojazd, oczywiscie z zatrzymywaniem sie na zwiedzanie czy zapoznawanie z miejscowym kolorytem. Cena niestety dosc zabojcza- 1700zl, ale to juz z noclegami pod dachem, zarciem, autobusem, przewodnikami lokalnymi np. bardzo mila tatarka w bachczysaraju i wstepami do piekielnie drogich obiektow..Ogolnie fajna sprawa na wstepny rekonesans w okolicy, bo w tak krotkim czasie to nie ma co mowic o poznaniu calego krymu, ale pozostaje pewien obraz na podstawie ktorego mozna planowac juz jakas zupelnie samodzielna wycieczke na przyszly rok no bo co najgorsze nie bylismy w okolicach kercza, gdzie ponoc jest najbardziej dziko, najmniej turystycznie...ale czasu nie starczylo..pozostaja wiec plany na nastepny rok
co do czasu wyjazdu ja celowo wybralam sierpien gdyz kocham upaly i temperatura +38 stopni w cieniu nie jest dla mnie niczy przykrym ale widzialam jak zdychaja inni uczestnicy wyprawy- wiec rzeczywiscie moze cos w tym jest ze na zwiedzanie krymu najlepszy jest wrzesien lub maj, a na gory kwiecien lub padziernik.. i mniejsze zatloczenie w miejscach turystycznych- bo teraz jalta czy nowy swiat to wygladaly jak krupowki ale pozytywna rzecza (jak dla mnie) bylo to, ze wystarczylo odjechac 5km od przeludnionego, odpicowanego kurortu i juz mozna bylo znalezc zapadla wioske, z prowincjonalnym sklepem, babuszka handlujacac winogronami przed chalupa i tambylcem sprzedajacym domowe winko z beczki na siedzeniu starego moskwicza.. te zatloczone kurorty pelne hoteli i nowych ruskich zajmuja tylko z 10% powierzchni krymu....a reszta to gleboka prowincja ))))))
i co jeszcze wydawaloby sie dosc wazne- w gorach sa niesamowite problemy z woda, rzeczki i potoczki sa okresowe, teraz np. w masywie demerdzy czy w okolicach sudaku nie plynelo kompletnie nic!!! a ja za dzien wypilam 5l z racji bardzo ladnej pogody

a odnosnie mojego czasu na wyprawy... mam po prostu dlugie wakacje od 20 marca zaplanowane juz kilka lat temu- fajna sprawa - JUZ nie studiowac i JESZCZE nie pracowac i przepuszczac uskladana przez pare lat kase ale niestety... milo spedzany czas szybko leci, kasa sie konczy i zima zbliza wiec z nastaniem pierwszych szarug jesiennych trzeba sie bedzie zajac czyms pozytecznym...i planowac znow takie wakacje za 2, 3 czy 4 lata

  Zdjęcia Romana
Dobry wieczór
Zgodnie z moją zapowiedzią kilka zdań mojego komentarza do umieszczonych zdjęć z Krynicy Morskiej jakie mogę zaprezentować na forum dzięki uprzejmości administratora Krzysztofa.
Jak wspominałem pomimo, że od wielu lat odwiedzam WR to kilka lat temu postanowiłem co pewien czas odwiedzać również polskie wschodnie wybrzeże które poprzednio nie znałem.
Właśnie tym razem nasz tegoroczny czerwcowy pobyt urlopowy spędziliśmy nad Zatoką Gdańską.
Jak wspominałem naszą bazą gdzie mieszkamy jest Stegna, natomiast jak pozwala pogoda to dla relaksu wpadamy również zobaczyć do sąsiednich miejscowości, do tych bliższych to rowerem, a do dalszych samochodem.
Będąc w tych stronach wypada zaglądnąć do znanego i ciągle modnego w tej części wybrzeża kurortu
jakim jest bez wątpienia Krynica Morska i przy okazji zrobiłem kilka zdjęć w różnych miejscach.
W tym dniu co prawda słońce na niebie momentami zasłaniały chmurki stąd może na zdjęciach jest zbyt mało światła szczególnie zdjęcia z plaży nadmorskiej.
Krynica Morska ma szczególne położenie, gdyż z jednej strony malowniczy Zalew Wiślany i piękne warunki do żeglugi wycieczkowej, czy uprawiania żeglarstwa ( a w zimie jeśli wody zalewu zamarzną to pojawiają się na tafli lodowej bojery ) a z drugiej strony morze i pas pięknej nadbałtyckiej plaży z czystym piaskiem.
Po drugiej stronie zalewu co widać doskonale z mola przy dobrej pogodzie widoczne w oddali wieże katedry we Fromborku ( przez lornetkę widać wyraźnie )
Również doskonale widać po drugiej stronie zalewu Wzniesienie Elbląskie, łączące się bardziej po prawej stronie z teren Żuław Wiślanych.
Naturalnie jeśli ma się ochotę zrobić przerwę w opalaniu i kąpielach morskich to można popłynąć statkiem w rejs do Fromborka połączony ze zwiedzaniem miasta, albo statkiem w rejs po zalewie.
Spacerując ulicami kurortu widać i można podziwiać liczne doskonale położone okazałe i komfortowe budynki hoteli,pensjonatów, willi czy ośrodków wypoczynkowych co sprawia że jest do dyspozycji turystów mnóstwo miejsc noclegowych, bardzo wiele również całorocznych.
Położenie niektórych obiektów tych bliżej zalewu jest może takie że mają blisko do przystani ale za to jest trochę dalej do plaży, natomiast tych położonych w tej nieco wyższej części kurortu jakby bliżej plaży to jest wręcz idealne.
Wszelkich miejsc gdzie można zatrzymać się zamówić smażoną rybę morską, lub inne dania jest również dużo.
Nie mówiąc o kawiarenkach gdzie jest serwowana dobra kawa z markowego ekspresu ciśnieniowego i smakowite lody.
Plaża jest wystarczająco dość szeroka a woda morska bardzo czysta.
Ponadto ten przepiękne tereny leśne Parku Krajobrazowego „Mierzeja Wiślana” otaczające Krynicę od strony zachodniej i od strony wschodniej to wspaniałe miejsca na spacery czy to na relaksujące wycieczki rowerowe.
Na pewno miło tutaj wypoczywać poza sezonem gdyż nie ma tylu turystów jak w głównym sezonie letnim kiedy zapewne nie można już poszukać wolnego miejsca noclegowego poza rezerwacją.
c.d.n.
pozdrawiam

  Wycieczki rowerowe Klubu Turystyki Rowerowej KTR Pędziwiatr
Wpadnij popedałować

Turystyka rowerowa w Polsce w ostatnich latach stała się popularną formą spędzania wolnego czasu. Moda na rower przyszła do Polski z krajów Europy Zachodniej, w której to na turystykę rowerową wydaję się każdego roku pokaźne kwoty. Istnieją tam specjalne urzędy nadzorujące przepływ ruchu turystycznego, dbające o stały rozwój infrastruktury w postaci znakowanych ścieżek rowerowych. Do takiego stanu w Polsce jeszcze nam daleko... ale jesteśmy na dobrej drodze. Gminy i powiaty coraz częściej zauważają pozytywne aspekty związane z turystyką rowerową. W miarę jak pozwalają na to środki finansowe powstają nowe ścieżki rowerowe.

W powiecie Piaseczyńskim jeszcze daleko do ideału, jeśli można go w ogóle osiągnąć w tym temacie, ale z każdym rokiem stan infrastruktury rowerowej zmienia się na lepsze. Do najważniejszych sukcesów należy zaliczyć: budowę ścieżek rowerowych (ulica Kościuszki, Al. Kalin, Puławska), wyznaczenie atrakcyjnych szlaków do uprawiania turystyki rowerowej na terenie Lasów Chojnowskich czy chociażby powstanie zintegrowanej sieci stojaków rowerowych na terenie miasta Piaseczna. Cały czas brakuje miejsca do bezpiecznego pozostawienia rowerów przy stacjach PKP oraz miejsc noclegowych dla potencjalnych turystów.

Infrastruktura to jedno. Bardziej istotnym elementem jest promocja turystyki rowerowej - przecież ktoś musi po tych ścieżkach jeździć! W tej sferze od 9 lat działa Klub Turystyki Rowerowej „Pędziwiatr”, działający przy piaseczyńskim oddziale PTTK. Naszym głównym zadaniem jest przekonywanie ludzi, że aktywny wypoczynek to zdecydowanie lepsze rozwiązanie dla zdrowia i dobrego samopoczucia niż bezproduktywne siedzenie przed telewizorem itp. Realizujemy to przez organizację ogólnodostępnych, bezpłatnych wycieczek rowerowych z przewodnikiem po okolicy Piaseczna.

Z nami odwiedzić można fermę strusi, zobaczyć gdzie kończy się Jeziorka a zaczyna Wisła oraz odwiedzić najstarszy zamek na Mazowszu. Oczywiście działalność Klubu „Pędziwiatr” nie kończy się na samych wycieczkach wokół Piaseczna. W ciągu roku 2008, który był dla nas wyjątkowy, odbyły się w sumie 42 wycieczki. Odwiedziliśmy m.in. województwo świętokrzyskie, przejechaliśmy wzdłuż Wybrzeża Bałtyku, zwiedziliśmy zamki Jury Krakowsko-Częstochowskiej… A wszystko w tempie dostosowanym do uczestników. Bo turystyka rowerowa ma sprawiać przyjemność każdemu, a nie być wyczynem dla wąskiej grupy osób.

Zakładając KTR „Pędziwiatr” a potem rozwijając go mieliśmy nadzieję, że uda nam się namówić innych ludzi do aktywnego spędzania wolnego czasu. Liczyliśmy na to, że w Piasecznie i okolicach zaistnieje zorganizowana grupa ludzi, którzy potrafią doceniać urok najbliższych okolic, i którzy tak jak my będą aktywnie działali na rzecz rozwoju turystyki w naszej okolicy. Czy nam się to udało? Zapraszamy, aby przekonać się osobiście.

Nasze niedzielne wycieczki startują spod budynku GOSiR przy ul. gen. Władysława Sikorskiego 20 o godz. 10.00. Powrót zazwyczaj o godz. 14–15, rzadko później. Więcej o nas można dowiedzieć się ze strony piaseczno.masa.waw.pl I najważniejsze: wszędzie gdzie jeździmy z dumą reprezentujemy miasto Piaseczno, przyczyniając się do promocji naszej „małej ojczyzny”.

Z turystycznym pozdrowieniem
Jacek Wierzchowski KTR „Pędziwiatr”

źródło: GAZETA OKOLICA:
5 strona: http://www.zalesie-gorne.eu/var/okolica/06_okolica.pdf

  ...AutoTripin" czyli gdzie? jak? i po co?
Fajny temat, ja polecam gorąco Norwegie. Pisałem kiedyś troche o tym na pyskusjach.pl, także wklejam wypowiedź.

Polecam też owe forum, chociaż ostatnio jest tam spory zastój - http://www.dyskusje.pl/postlist.php?Cat=&Board=tramp

W Norwegii byłem w wakacje 2002 roku, także już jakiś czas temu ale conieco chętnie napiszę o krainie fiordów.
Jeśli chodzi o dojazd to proponuję zdecydowanie jednak prom, chociaż koszty faktycznie są spore. Ja płynałem z Gdańska do Nynashamn, przejazd przez Szwecje i byłem w Norwegii. Można również śmigać przez Niemcy, Danie i most, z tym, że to również jest kosztowne, przejazd przez most jest płatny oczywiście. Znajomy w zeszłym roku wybrał się promem z Niemiec z Sassnitz do Treleborga(Szwecja) potem autostradą do Oslo. Prom odpływa co około 5 godzin, a płynie 4h. Podróż sobie bardzo chwalił, jeśli chodzi o koszta również. Niektórzy wybierają się polskim promem(Polferries) z Gdańska do Kopenhagii(cena około 200zł), a potem z Kopenhagii promem do Oslo(tu już cena około 600zł). Podróż bardzo wygodna ale koszta kosmiczne.
Jeśli chodzi o ceny, to jak się rzekło Norwegia nie jest tania - ceny wyższe niż w sąsiedniej Szwecji, Danii czy Finlandii, a 3-4 wyższe niż w Polsce. Z tym, że trzeba pamiętać, że ceny w Norwegii różnią się też(czasem nawet znacznie) w różnych regionach tego kraju. Przykładowo chleb w 2002 roku kosztował od 16-20 NOK(8-12 zł), woda 1,5 litrowa jakieś 6 zł. Wyjątkowo wysokie są ceny alkocholu i papierosów, na który państwo ma monopol - kosmos(0,5 litra wódki około 70-100zł). Także pożywienie, w miare możliwości warto zabrać z Polski. Co do cen jeszcze to są one sporo wyższe na stacjach benzynowych, nawet do 30%, także i tego warto unikać.
Co do noclegów to nocleg w schroniskach młodzierzowych w 2002 roku kosztował w granicach 70-110 NOK(wtedy 1NOK -ok. 0,45zł). Bardzo popularne są w Norwegii kampingi tam ceny w granicach 120-140NOK za namiot z 2ma osobami.
Biwakowanie poza kempingami jest dozwolone o ile nie nocujemy bliżej niż 150 metrów od zabudowań i nie dłużej niż jedną noc w jednym miejscu. Nocowanie na parkingach w samochodach i w przyczepach jest na ogół tolerowane.
Co do podróżowania po Norwegii najlepiej jest raczej autem, sieć kolejowa jest rzadkością, a autobusem też nie wszędzie dojedziesz. Paliwa bardzo drogie(około 8zł za litr), na północy Norwegii nawet do 11zł za litr). Stacje w dużej odległości od siebie, tak samo jak zresztą miejscowości. Część dróg jest płatna tak jak wszędzie, płatny jest wjazd do Oslo i Bergen.
Jeśli chodzi o język to w języku Beckhama i Szekspira dogadasz się bez problemu, gorzej jest z niemieckim - ogólnie Norwedzy są bardzo negatywnie nastawieni do tego narodu.
Temperartury nie różnią się w lecie bardzo od naszych. Charakterystyczne są za to cześte zmiany pogody.
Jeśli chodzi o sprawe, co zwiedzić:
W Oslo byłem w Muzeum Statków Wikingów, muzeum statku polarnego Fram i w Park Vigelanda. Wszystkie muzea płatne, a miasto piękne.
W Bergen polecam zwiedzić dzielnice Brygen, stara dzielnica z drewnianymi zabudowaniami oraz Muzeum Haenzatyckie.
Warto też wybrać się do Trondheim, chociaż te miasto akurat mnie troche zawiodło, z drewnianej zabudowy zostały już tylko resztki:/. Warto wstapić do Katedry Nidaros.
Będą w Norwegii nie można pominąć Fiordów na Zachodnim Wybrzeżu z muzem Lodowców.
Jeśli wybierzesz się samochodem to polecam przejechać się tzw. Doliną Troli, liczy około 50km, niesamowite widoki! Dolina otwarta jest od maja do końca września z tego co pamiętam.
Ja byłem jeszcze na Nordkapp, czyli przylądku północnym, jeśli wystarczy czasu to również polecam.
Jest jeszcze sporo ciekawym miasteczek do zobaczenia m.in. Roros, Heddal... Wszystko zależy od czasu no i przede wszystkim finansów.

Podsumowując: chyba najpiękniejszy kraj w jakim byłem jak narazie, bardzo mili i uczynni ludzie, piękne widoki....kosmiczne ceny. Tak czy siak gorąco polecam!
aż się rozmażyłem..
-----------------------------------------------------------

Mój dobry kolega był 2 lata temu W Indiach. Śmigali pociągami i stopem. Postaram się go namówić aby coś napisał i wkleił jakieś fotosy(jest co oglądać).

pozdr.
p.

  Grecja wakacje 2006
Do opisania mojej przygody podczas noclegu skłonił mnie post Kazka: http://www.camperteam.pl/forum/viewtopic.php?t=58
Przygoda na kempingu w Dolomitach.

Tydzień z naszych wakacji 2006 spędziliśmy objeżdżając Peloponez w Grecji. Wszystkie noce spędziliśmy nie zawijając do „kempingu”. Spaliśmy na parkingach, plażach, wszędzie gdzie był kawałek miejsca do postawienia kampera. Każda noc przynosiła jakieś przeżycia. Każda noc nadała by się na osobną opowieść. Pierwszą noc na półwyspie spędziliśmy na zachodnim wybrzeżu. Była to nasza pierwsza noc w Grecji.
Robiło się ciemno i zaczęliśmy szukać przyjaznego miejsca na biwak. Jechaliśmy na południe wybrzeżem i w kolejno mijanych miejscowościach szukaliśmy miejsca na nocleg. Droga skręciła w prawo w stronę morza i po 2-3 km skończył się asfalt i zaczęła plaża. Droga kończyła się parkingiem. Po obydwu stronach parkingu były greckie tawerny. Ustawiliśmy samochód na samym końcu tej uliczki wzdłuż plaży tak że prawe koła samochodu stały na piasku. W tawernie, która była z przodu samochodów kilku Greków głośno rozmawiało, i popijało wino. Druga restauracja była zamknięta. Nikt się nami nie interesował. Czasami spojrzeli w naszą stronę, ale nic się nie działo. Zachowywali się głośno. Poszliśmy spać. Świadomość że obok biesiaduje kilku podpitych Greków nie dawała zasnąć. W końcu około 2 w nocy usłyszeliśmy odgłos uruchamianych silników i sąsiedzi zaczęli się rozchodzić. Jeden samochód odjechał został jeszcze jeden.
Wsiadali do niego, ale jeden z biesiadników zaczął iść w kierunku naszego samochodu. Przystanął na plaży obok naszego tylnego prawego koła obok schodków i ...
wysikał się. Potem wrócił do kolegów i odjechali. W knajpce światła pogasły zapadła cisza tylko słychać było szum morza odległego od nas o jakieś 50m. Noc minęła spokojnie. Spaliśmy do 10 rano.
Na drugi dzień wyszedłem z samochodu popatrzałem dokoła sprawdzając czy są jakieś inne straty oprócz mokrego piasku przed naszymi schodkami, ale było wszystko w porządku. Spojrzałem w kierunku restauracji tej z nocnej imprezy, i zobaczyłem człowieka który przygląda się nam uważnie. Nagle przemówił ludzkim głosem, „skąd przyjechaliście” Polak, kurcze. Podszedłem do niego i mówię że z promu z Włoch. Jedziemy dokoła Peloponezu. A co ty tu robisz. Grzegorz – tak miał na imię, opowiada że pracuje w tej restauracji. Jest z Gdańska i pracuje tu 3 lata. Powiedział że pilnował nas jak zobaczył polską rejestrację. W zaprzyjaźnionej restauracji zjedliśmy obiad bez problemów z rozszyfrowywaniem greckiego menu, i pojechaliśmy dalej. Wypytaliśmy rodaka jak to jest z takim dzikim kamperowaniem w Grecji. Powiedział że nikogo to nie obchodzi, nikomu nie przeszkadza.
Zadziwiający jest taki zbieg okoliczności, mogliśmy zatrzymać się wcześniej albo w każdej innej miejscowości ale los chciał żeby właśnie tam. Wszystko jest zapisane w gwiazdach.

  IRISH FERIES
Planując podróż samochodem, na kontynent europejski, oczywiste jest, że najpierw musimy przeprawić się drogą morską, a następnie lądową. Podróżując z Irlandii możemy się zaokrętować na prom z dwóch miejscowości, połączonych promem z Anglią, bądź Francją. Są nimi Dublin i Roslare.

Z Dublina Irish Ferries oferują nam w zasadzie tylko połączenie do Anglii, do miejscowości Holyhead. W przypadku takiego połączenia, w zasadzie najszybszego, czekać nas będzie następnie przejazd przez Anglię i konieczność skorzystania z tunelu pod kanałem La Manche. Podróż promem nie zajmuje więcej niż 4 godziny, a czas przeprawy uzależniony jest to od rodzaju promu, jakim będziemy podróżować. W przypadku małego promu, czas przeprawy z Dublina do Holyhead wynosi zaledwie 1 h 50 min, natomiast duży prom transportowy pokonuje tą samą drogę w 3 h 15 min. Trasa Dublin – Holyhead obsługiwana jest poprzez cztery połączenia w ciągu dnia (dwa poranne, jedno popołudniowe oraz jedno wieczorne). Po wyjeździe z portu w Holyhead, najszybszym sposobem dotarcia do Londynu będzie wjazd, na niedawno otwartą, drogę ekspresową A55, lub autostradę A5. Holyhead posiada także bardzo dobrą siatkę połączeń kolejowych z bardziej znanymi miastami Wielkiej Brytanii.

Wyjeżdżając z miejscowości Roslare można wybrać trzy trasy podróży. Mogą to być: do Anglii – Pembroke, lub dwa połączenia z Francją - do Cherbourg (całoroczne) lub Roscoff (od końca kwietnia do końca września). Trasa Roslare – Pembrok, obsługiwana jest tylko dwa razy dziennie, rano o 8:45 i wieczorem o 21:00. Przeprawa zajmuje w sumie 3 h 45 min. Miejscowość Pembroke, położona jest w południowo zachodniej Walii, w pobliżu autostrady M4. Taka lokalizacja znacznie skraca czas podróży do Londynu i południowego wybrzeża Anglii.
Jeżeli chcemy spędzić więcej czasu na promie, wliczając w to godziny nocne, a po dotarciu do portu docelowego, przesiąść się na sieć połączeń drogowych lądu europejskiego, najlepszym sposobem podróży jest, w tym przypadku, trasa Roslare – Cherborg lub Roslare – Roscoff. Cherbourg jest portem północnego wybrzeża Francji i bardzo dobrym punktem przesiadki na trasy do Paryża, Holandii, Belgii i Niemiec. Roscoff natomiast, jest doskonałym punktem wypadowym do północno – zachodnich i zachodnich terenów Francji, ale niestety wydłuża znacznie drogę podróży do Polski. Podróżując do Francji, musimy jednak nastawić się na dodatkowe opłaty za korzystanie z autostrad na terenie tego kraju.
Należy zwrócić uwagę, że Irish Ferries obsługują połączenia z lądem europejskim tylko w terminie od 05.02 do 23.12. W miesiącach od marca do końca roku, możemy korzystać z połączenia do Cherbourg tylko w godzinach popołudniowych. Prom wypływa z Roslare o godzinie 16:00, a dopływa na miejsce o godz. 11:30 dnia następnego. Możliwe jest także zarezerwowanie miejsca noclegowego w pokoju. Dla przykładu, nocleg w pokoju dwu–osobowych w miesiącach letnich kosztuje od 70 – 100 E/ pokój w jedną stronę, a poza sezonem od 45 – 75 E.
Należy także pamiętać o obowiązujących godzinach odprawy portowej. Samochody osobowe wraz z ich pasażerami, muszą zostać odprawione do max. 1 h przed wypłynięciem, motocykle i autokary do 1h 30 min, osoby piesze do 0,5 h, a osoby podróżujące ze zwierzętami do max. 2 h przed wypłynięciem.
Aby zaplanować podróż promem do Francji należy wybrać najdogodniejsze dla nas połączenie w oferowanym grafiku połączeń. W skrócie podam, że w miesiącach lutym, październiku, listopadzie i grudniu, prom z Roslare do Cherbourg kursuje w niedziele, środy i piątki, a w drodze powrotnej we wtorki, czwartki i soboty. W okresie wiosenno – letnim trudno podać konkretne dni podróży, gdyż rozdzielają się już one na dwie trasy z Roslare, a więc do Cherbourg i Roscoff. Przy planowaniu podróży, najlepiej sprawdzić rozkład na stronach internetowych.
Połączenia Irlandii z Anglią, są obsługiwane codziennie, o określonych godzinach porannych i popołudniowo – wieczornych i najtańszy bilet, obejmujący samochód i kierowcę, wynosi w tym momencie 89 E w jedną stronę (przy rezerwacjach droga internetową). Za każdą dodatkową osobę w samochodzie zapłacimy ok. 25E.Dla wybierajacych ten sposob dotarcia do ojczyzny SZEROKIEJ DROGI


  Na Pomorzu zaczyna barakowac chetnych do pracy.
trojmiasto.pl

Do najazdu turystów niecały miesiąc, a w barach, hotelach i sklepach w miejscowościach wypoczynkowych na Wybrzeżu brakuje pracowników.

- Potrzebuję trzech kucharzy. Ogłaszałem się od lutego, zgłosiła się tylko jedna osoba - opowiada Franciszek Andreskowski, właściciel kempingu w Chałupach na Helu. - Żeby chłopaka zatrzymać, będę go utrzymywać, zanim ruszymy z robotą. Resztę ekipy - trzech kucharzy, barmana i kelnerkę, finansowałem cały rok. Wszystko po to, by nie uciekli za granicę.

Właścicielka stoisk z pamiątkami na Helu Alicja Kwiczala mówi: - Opłacam pracownikom mieszkanie, daję 1200 złotych miesięcznie, dwa litry wody każdego dnia, parasole, ale to i tak za mało. Kiedyś na ogłoszenia odpowiadało kilkadziesiąt osób dziennie, dziś kilka. Zgłaszają się sami świeżo po szkole i na wejściu lekceważą pracę. Dlatego staram się wychwytywać emerytów i rencistów. Są sumienni i nie rezygnują z dnia na dzień.

Nie lepiej jest w Trójmieście. Szyby sklepów, kawiarń czy pubów poobklejane są ogłoszeniami o pracy.

- Od dwóch miesięcy szukam ekspedientki - żali się Zbigniew Kaliszczak, właściciel cukierni przy ul. Długiej.

Sezonowi pracodawcy gwarantują wyżywienie i nocleg. Zarobki, jak na polskie warunki, niezłe. Kucharze zarabiają od 3 do 6 tys. zł netto miesięcznie. Kelnerki 1,5 - 2 tys. zł plus napiwki. Sprzedawcy pamiątek - 1,2-1,5 tys. zł.

- W Płocku zarabiałem 800 złotych i pracowałem dwanaście godzin dziennie - opowiada 26-letni Marcin Szuliczewski, pizzerman, który odpowiedział na ogłoszenie Andreskowskiego. - W Chałupach dostanę trzy razy więcej. W dodatku jest mniej roboty. Tam musiałem zrobić dziennie 500 sztuk pizzy. W Chałupach pięć razy mniej.

Dlaczego nie wyjechał do pracy zagranicę?
- Chyba jestem patriotą. Poza tym warto wykorzystać sytuację. Wszyscy wyjeżdżają, pracodawcy więcej płacą - tłumaczy.

Roland Budnik, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Gdańsku: - Specjalistów z branży gastronomicznej brakuje w całej Unii Europejskiej. Polscy pracodawcy muszą zacząć lepiej dbać o swoich pracowników.

- Jeszcze lepiej dbać? Jak? - denerwuje się Franciszek Andreskowski z Chałup. - Jeśli mam więcej płacić, muszę podnieść ceny noclegów i potraw w restauracji. Wtedy nikt nie spędzi u mnie nawet weekendu. Błędne koło.

Urząd Pracy w Gdańsku próbuje wyjść naprzeciw zapotrzebowaniu i organizuje szkolenia dla bezrobotnych. Chętnych nauczy fachu barmana, pokojówki, kelnera oraz języka niemieckiego i angielskiego. W Świnoujściu też je przeprowadzono. Bezrobotni pracę znaleźli, ale zagranicą. Ofert więc nie ubyło.

Józef Ratański, prezes Polskiej Izby Turystyki:
Hotelarze i gastronomicy są załamani. W Polsce mamy 6,5 tys. hoteli. Połowa z nich działa sezonowo. Jedno łóżko w turystyce oznacza sześć miejsc pracy - sprzątaczka, kucharz czy pokojówka, to nie wszystko. Klient chce zjeść na śniadanie ciepłą bułkę, a na obiad krwisty stek. Zarabiają wszyscy naokoło. W naszej branży działa więcej osób niż w hutnictwie czy górnictwie. Niestety państwa zachodnie mają równie duże zapotrzebowanie na te zawody. W dodatku więcej płacą. W Warszawie pojawił się nawet kłopot z recepcjonistkami, bo kto znał język, wyjechał. Problemy z zatrudnieniem mają wszyscy, od morza po góry.